Rada Gminy Pułtusk: 19 + 2
W każdej sprawnej radzie miasta kontrola władzy wykonawczej jest nie tyle prawem, co ustawowym obowiązkiem radnego. W prawie zapisano czytelnie: "Organem stanowiącym i kontrolnym w gminie jest rada gminy". Zgodnie z art. 24 ust. 2 ustawy o samorządzie gminnym, radni mają prawo do uzyskiwania informacji i materiałów, wglądu w działalność jednostek organizacyjnych gminy oraz spółek z udziałem gminy. Dla porządku przytaczamy fragment ustawy:
W wykonywaniu mandatu radnego radny ma prawo, jeżeli nie narusza to dóbr osobistych innych osób, do uzyskiwania informacji i materiałów, wstępu do pomieszczeń, w których znajdują się te informacje i materiały, oraz wglądu w działalność urzędu gminy, a także spółek z udziałem gminy, spółek handlowych z udziałem gminnych osób prawnych, gminnych osób prawnych, oraz zakładów, przedsiębiorstw i innych gminnych jednostek organizacyjnych, z zachowaniem przepisów o tajemnicy prawnie chronionej.
Mimo to, w naszej Radzie Miejskiej obserwujemy zjawisko niepokojące. Radni Małgorzata Dąbrowska oraz Adam Prewęcki, konsekwentnie dopytując o szczegóły działania miejskich spółek, często uzyskują odpowiedzi wymijające lub pomijające część pytań. Kiedy odpowiedzi nie przychodzą lub są krytycznie niekompletne, radni – zamiast spotykać się z merytorycznym dialogiem – stają się adresatami nieformalnych oskarżeń o "utrudnianie pracy urzędnikom". Część Rady zdaje się postrzegać ich jako "czarne owce", a pytania o przejrzystość działań spółek traktuje jako polityczny sabotaż, działanie na szkodę gminy i komunalnych spółek. Jednak gdy próby uzyskania odpowiedzi zawodzą, radni zwracają się do urzędów centralnych. Wówczas zaczynają pobrzmiewać głosy tym bardziej krytykujące "donosicieli działających na szkodę miasta". Musimy przypomnieć oczywistość: radny nie jest od bycia "wygodnym". Jest od kontroli. Od pytania. Od sprawdzania, czy pieniądze mieszkańców są wydatkowane w sposób gospodarny. Można tu posłużyć się dosadnym porównaniem: Dąbrowska czy Prewęcki to nie zupa pomidorowa – nie chodzi o to, żeby każdy ich lubił. System oczekuje od nich skuteczności w stosowaniu prawa.
Redakcja Tygodnika Pułtuskiego podjęła próbę uzyskania wyjaśnień odnośnie miejskich spółek.
Pytaliśmy o dwie zasadnicze sprawy: system przyznawania nagród w spółkach oraz transparentność naboru na stanowiska w zarządach i radach nadzorczych.W odpowiedzi na nasze zapytanie, Urząd Miejski wskazał, że w latach 2024-2025 członkom zarządów oraz rad nadzorczych w wymienionych spółkach nie wypłacono żadnych nagród ani premii. Sytuacja wygląda jednak inaczej w odniesieniu do kadry kierowniczej. W 2024 i 2025 roku wypłacono nagrody w łącznych kwotach brutto: w PEC 20.174,56 zł w 2024 r. i 34.391,36 zł w 2025 r., w TBS 2.461,90 zł w 2024 r. i 20.400,00 zł w 2025 r., w Eco Pułtusk 25.152,45 zł w 2024 r. i 80.195,03 zł w 2025 r., w Eco Pułtusk Plus 3.482,50 zł w 2025 r. oraz w PWiK 6.800,00 zł w 2024 r. i 14.870,00 zł w 2025 r.
Drugą kwestią był dobór kadr. Pytając Panią Burmistrz wskazywaliśmy na raporty pokontrolne Najwyższej Izby Kontroli, w których zarzucano władzom samorządowym wielu kontrolowanych miast i gmin, że kluczowe stanowiska w spółkach komunalnych nie były obsadzane w drodze otwartych konkursów, gwarantujących wybór kandydatów z najlepszymi kompetencjami. Odpowiedź pułtuskiego Ratusza jest jednak lakoniczna: przepisy nie nakładają wprost obowiązku przeprowadzania konkursów. Kandydaci na członków rad nadzorczych przechodzą jedynie rozmowę kwalifikacyjną z organem reprezentującym właściciela , a zarządy powoływane są bez konieczności sformalizowanego postępowania kwalifikacyjnego. To prawny unik: skoro prawo wprost nie nakazuje postępowań konkursowych – zadowalamy się procedurami wewnętrznymi. Jak wybrać najlepszego kandydata do rady nadzorczej czy zarządu spółki bez ogłoszenia konkursu, do którego mógłby się zgłosić każdy kompetentny kandydat? Ano właśnie... Z perspektywy mieszkańców wygląda to po prostu tak: nie było konkursu – władze spółki "przyniesiono w teczce". NIK jeszcze do nas nie dotarł, więc można spokojnie uznać, że wszystko jest w porządku, a prawo nie zostało złamane. Ale czy na pewno o to chodzi w zarządzaniu majątkiem publicznym? Tak się rekrutuje najlepszych spośród najlepszych?
Czy spółka może unikać odpowiedzi?
W debacie publicznej w Pułtusku często powraca argument, że spółki komunalne – jako podmioty prawa handlowego – mogą zasłaniać się "tajemnicą przedsiębiorstwa" i pomijać niektóre pytania. To argument chybiony i niebezpieczny dla demokracji lokalnej. Spółka komunalna, będąca w 100% własnością samorządu i obracająca w 100% środkami publicznymi, nie jest prywatnym folwarkiem. Orzecznictwo sądów administracyjnych jest w tej materii jednoznaczne: podmioty te dysponują majątkiem publicznym i wykonują zadania własne gminy, co nakłada na nie restrykcyjne obowiązki w zakresie transparentności. Zgodnie z wyrokami sądów administracyjnych, spółka taka jest bezwzględnie zobowiązana do stosowania ustawy o dostępie do informacji publicznej. Spółka komunalna jest spółką prawa handlowego. Czy może odmówić informacji zasłaniając się "tajemnicą przedsiębiorstwa"? Po pierwsze spółki nie mogą odmówić pełniej informacji w sprawach, które dotyczą dysponowania majątkiem publicznym lub wykonywania zadań nałożonych przez gminę. Orzecznictwo sądów jest tu bardzo jednoznaczne:
Wynagrodzenia i nagrody: Kwoty wydatkowane na pensje, premie i nagrody zarządu oraz rad nadzorczych są jawne. Sądy stoją na stanowisku, że osoby pełniące funkcje publiczne w spółkach komunalnych nie korzystają z ochrony prywatności w tym zakresie, a środki na wynagrodzenia pochodzą z kieszeni podatnika.
Dane finansowe i operacyjne (in-house): Informacje niezbędne do sprawdzenia, czy spółka spełnia kryteria do zleceń "in-house" (np. struktura obrotów, procentowy udział przychodów z rynku zewnętrznego), nie mogą być utajnione. Są to dane kluczowe dla oceny legalności wydatkowania środków publicznych.
Decyzje administracyjne i zezwolenia: Informacje o posiadanych przez spółkę koncesjach, decyzjach środowiskowych czy zezwoleniach (np. na odbiór odpadów) są w całości jawne.
Tajemnica przedsiębiorstwa zapewnia spółkom prawa handlowego podstawową ochronę: chodzi o działanie na rynku konkurencyjnym. No to postawmy sobie pytanie: z jaką to konkurencją musi się zmagać nasz PEC, TBS czy wodociągowcy? Jak podkreślają sądy – działalność spółki komunalnej z założenia służy zaspokajaniu potrzeb mieszkańców, a nie wyłącznie generowaniu zysku.
Najbardziej nerwowa atmosfera dyskusji dotyczy obu spółek ECO Pułtusk. Dlaczego Pułtusk nie rozpisze przetargu na roczną obsługę miasta i gminy odnośnie odbioru odpadów komunalnych? A co jeśli zewnętrzna firma wykonałaby to zadanie taniej? Takie pytania jak echo od lat powtarzają się w Pułtusku.
Naczelny Sąd Administracyjny twardo stoi na stanowisku: owszem - spółka komunalna może odmówić udzielenia informacji, jednak musi przy tym jednoznacznie wykazać jaką konkretnie wartość gospodarczą ma informacja, oraz dlaczego jej ujawnienie zaszkodziłoby przedsiębiorcy. Bez takiego wykazania odmowa jest nielegalna.
Dlatego też, każdy głos sugerujący, że radnym lub mediom "nie wolno pytać", jest próbą ucieczki przed społeczną kontrolą. Spółki miejskie w Pułtusku powinny być synonimem przejrzystości, a nie miejscem, w którym pytań należy się obawiać. Władze Miasta i władze spółek odpowiadają przed mieszkańcami – bo to mieszkańcy za to wszystko płacą.
ZCZ
