Przy Rondzie Jana Pawła II
nowoczesność poległa na całej linii. Automat za 2 zł serwuje darmową lekcję grawitacji – moneta po prostu przelatuje przez wrzutnię, wracając do właściciela. Próba płatności kartą kończy się komunikatem: "brak połączenia GSM". Dla nieszczęśnika stojącego pod drzwiami ze skrzyżowanymi nogami komunikat ten brzmi niekiedy dość dramatycznie: "brak połączenia z kanalizacją".
Na ul. Staszica
(przy dawnej siedzibie Eco) mamy do czynienia z "promocją". Tam drzwi nie otworzysz już za jedyne 1 zł – moneta tradycyjnie przelatuje, a czytnika kart po prostu nie ma. Można więc powiedzieć, że tam niedziałanie toalety jest jednak o połowę tańsze.
Z trzech drogich automatów honoru technologii broni jedynie kabina przy cmentarzu na ul. Kościuszki – może tam pośpiech jest najbardziej uzasadniony?
Na szczęście w centrum
wciąż ratuje nas analogowy bastion przy ul. Młodzieżowej. Jest pracownica obsługi, jest poprawna czystość i – co wydaje się zrozumiałe, dostajemy paragon!
Przejdźmy do wniosków
W Pułtusku, stosownie do utartego, oficjalnego hasła, nowoczesne toalety tradycyjnie nie działają. Ciekawi nas tylko jedno: co ma zrobić ktoś, kogo "przyciśnie" na rynku np. po godzinie 22:00? Kiedy technologia nie ma zasięgu, a analogowy szalet już śpi? Spacerek kłusem pod cmentarz to prawie 2 km – ale bardzo zdeterminowani osiągną cel po dwóch minutach – wystarczy biec 60 km/h. Choć każdy doskonale pamięta, że niekiedy dwie minuty to wieczność... liczymy na wasze komentarze i sprawdzone sposoby na przetrwanie w "inteligentnym" mieście.
ZCZ











