Nowelizacja wprowadza nową "przesłankę obligatoryjnego zatrzymania prawa jazdy na okres trzech miesięcy".
Sankcja ta będzie stosowana wobec kierowców, którzy celowo wprowadzają pojazd w poślizg (tzw. drift) lub doprowadzają do utraty kontaktu choćby jednego koła z nawierzchnią.
Co istotne, decyzja o zatrzymaniu prawa jazdy będzie miała charakter obowiązkowy i natychmiast wykonalny. Nowe regulacje stanowią uzupełnienie wcześniejszych zmian, które weszły w życie na początku marca i rozszerzyły katalog wykroczeń skutkujących utratą uprawnień, między innymi za znaczne przekroczenie prędkości. Ustawodawca wyraźnie sygnalizuje zaostrzenie kursu wobec kierowców stwarzających zagrożenie na drogach. Cel zmian jest oczywisty: chodzi o ograniczenie ryzykownych, często pokazowych zachowań oraz zwiększenie bezpieczeństwa wszystkich uczestników ruchu drogowego.
Oczywiście spodziewamy się wielu dosadnych komentarzy pod tym artykułem. Oświadczeń znawców tematu, że drift nikomu nie szkodzi, że młodzież musi się gdzieś wyszaleć, że to przepisy policzone na nabijanie państwowej kasy pieniędzmi z mandatów. Do tego oczywiście dużo hejtu pod adresem ustawodawców, no i pod adresem redakcji, która informuje o zmianie przepisów.
Przypominamy do przemyślenia - falę niezadowolenia i krytyki, która przelała się przez polskie media po zmianie przepisów, które jednoznacznie dają pierwszeństwo pieszym. Efekt? W latach 2020–2025, po wprowadzeniu pierwszeństwa pieszych na przejściach odnotowano spadek liczby ofiar śmiertelnych o około 45%.
ZCZ











