Naprzeciwko mnie dziewczyna, rozgadana, czarny włos rozwiany, prowadzi psa na smyczy. Pies w pewnym momencie zatrzymuje się tuż przy chodniku, załatwia swoją potrzebę. Pani też przystaje. Wciąż prowadzi rozmowę telefoniczną. Pies wypróżnia się. Śmierdzi na odległość. Ja: - O, piesek zrobił kupkę, trzeba posprzątać!
Ona: - No i co?
Apelujemy do Straży Miejskiej o konkretne interweniowanie w sprawach sprzątania po psach. To obowiązek, z którego wielu właścicieli się nie wywiązuje, reagując wręcz agresywnie, gdy zwraca się im uwagę. Dlatego właśnie skwery, deptaki, trawniki często są jak pola minowe, pełne zwierzęcych odchodów.
GMD











