Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 13 września 2026 19:58
Reklama
Reklama
NOWY DWÓR MAZOWIECKI. Trzech mężczyzn weszło na dach Galerii HIT, wycięło otwór i po drabinie zeszło prosto do salonu jubilerskiego. Łupem padła biżuteria warta blisko 400 tys. złotych.

Vabank 3. Weszli przez dziurę w dachu i tak samo uciekli

Scenariusz, który w filmie zostałby odrzucony jako zbyt nieprawdopodobny, w Nowym Dworze Mazowieckim stał się rzeczywistością. Do zuchwałego włamania doszło na początku kwietnia 2026 roku. Trzech mężczyzn dostało się na dach galerii handlowej, gdzie wycięli otwór i po drabinie weszli do środka. Trafili dokładnie do salonu jubilerskiego, potem tą samą drogą zniknęli z łupem wartym blisko 400 tysięcy złotych.
Vabank 3. Weszli przez dziurę w dachu i tak samo uciekli
„Na zakupy” do jubilera przez dziurę w dachu galerii handlowej. Trzech podejrzanych trafiło do aresztu

Do zdarzenia doszło na początku kwietnia 2026 roku w Galerii HIT. Sprawcy nie próbowali forsować drzwi ani witryn – postawili na znacznie bardziej filmowy sposób działania. Weszli na dach, wycięli w nim otwór, a następnie za pomocą liny i drabiny zeszli dokładnie nad salon jubilerski. Po zgarnięciu biżuterii wrócili tą samą trasą.

Krok po kroku do celu

Policjanci z Nowego Dworu Mazowieckiego odtworzyli trasę włamywaczy, analizując ich sposób działania i wizerunki z nagrań. Choć sprawcy byli zamaskowani, śledczym udało się ustalić tożsamość trzech mężczyzn w wieku 23, 48 i 51 lat.

Najciekawszy wątek dotyczy 48-letniego mieszkańca Łodzi, wcześniej notowanego za podobne przestępstwa. W napadzie wziął udział podczas przerwy w odbywaniu kary więzienia. Najdłużej na wolności pozostawał 51-latek, za którym wydano list gończy. Zatrzymano go jako pasażera samochodu podczas rutynowej kontroli drogowej w Wartkowicach (woj. łódzkie).

Zarzuty i areszt

Cała trójka usłyszała zarzuty kradzieży z włamaniem do salonu jubilerskiego. Jeden z podejrzanych odpowie dodatkowo za posiadanie narkotyków. Sąd zastosował wobec wszystkich tymczasowe aresztowanie na trzy miesiące. Grozi im kara do 10 lat pozbawienia wolności.

Policja nie informuje, co stało się ze skradzioną biżuterią. Wiadomo, że straty oszacowano na blisko 400 tysięcy złotych.

Filmowa historia, realne konsekwencje. Sprawa pokazuje, że nawet dopracowany plan nie chroni przed żmudną, ale skuteczną pracą policyjnych śledczych.

Źródło: KPP Nowy Dwór Mazowiecki

 


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama