Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 11 września 2026 06:28
Reklama
Reklama

MIŁEGO DNIA PEŁNEGO UŚMIECHU

Z właścicielką KWIACIARNI u KASI, KATARZYNĄ GÓRSKĄ, rozmawia Grażyna M. Dzierżanowska

Pani Kasiu, Pani jest odważną kobietą... Otworzyć kwiaciarnię przy Świętojańskiej, gdzie już jest taka, państwa Wąsiewskich...

To była tak naprawdę spontaniczna decyzja. Dość długo zastanawiałam się, gdzie tę kwiaciarnię otworzyć: czy na górze miasta, czy na dole, ale nie ukrywam, chciałam bliżej rynku. Kiedy się otwierałam, nie mogłam znaleźć żadnego lokalu, pojawiły się już po otwarciu mojego. Ale dlaczego ten wybrałam? Po prostu zobaczyłam ogłoszenie WYNAJMĘ LOKAL. Pomyślałam, czemu nie spróbować, a gdyby moja kwiaciarnia się tu nie przyjęła, otworzyłabym ją w innej miejscowości, w Nowym Dworze, bo tam mieliśmy zamieszkać. Ciekawe, ja tam nic nie mogłam załatwić, nic mi nie szło po drodze, a w Pułtusku, proszę mi wierzyć, ja w trzy dni załatwiłam lokal, dokumenty, też dotację na otwarcie własnej działalności. To był mój czas. A to były trudne czasy, zaraz po pandemii, 22 lipca minęło cztery lata. Nie była to dla mnie nowość, pracowałam już w tej branży, no i ja lubię ryzyko. Było ciężko, ale się udało – dostaliśmy dofinansowanie i wsparcie rodziny.

Już wiem, że jest Pani kobietą odważną, lubiącą ryzyko i estetką. Pani coś przeniosła z poprzedniej pracy do swojej obecnej działalności?

Otwierając swoją działalność chciałam, by ona wyglądała zupełnie inaczej niż tamta. Nie chciałam nic kopiować, tam pracowałam u kogoś i dostosowywałam się do osób, u których pracowałam. U siebie chciałam mieć wszystko we własnym stylu. Chciałam, żeby moja kwiaciarnia była jedną z nowocześniejszych, żeby nie nawiązywała do kwiaciarni w naszym mieście.

Na czym polega owa nowoczesność?

Wykonuję personalizacje kompozycji, personalizacje pudelek, z balonami, mam duży asortyment rzeczy, które można kupić na daną okazję – od aniołów po kubki, po różne zastawy, kwiaty mydlane, świece zapachowe. To się cieszy bardzo dużym powodzeniem, a my staramy się uzupełniać nasz asortyment. U mnie w kwiaciarni nie są tylko kwiaty. Klienci już się przyzwyczaili, że w KWIACIARNI u KASI zawsze coś dostaną do kwiatów, tak że pakujemy moc prezentów na wszelkie okazje, też alkohole, książki... Świadczymy też usługi pogrzebowe, czyli dekoracja funeralna, dekoracje ślubne, sal ślubnych, kościołów. Tak naprawdę, w mojej pracy, nie ma czegoś, czego bym nie zrobiła. Obecnie jest na przykład moda na uroczyste obchodzenie rocznic ślubów. To piękne, kiedy ludzie przychodzą do kwiaciarni i mówią, że idą na rocznicę ślubu – ile oni mają w sobie radości, szczególnie, kiedy udają się na złote gody. To mi się mega podoba.

Pani to zarazem psycholożka...

Bardzo dużo osób mówi mi: "Pani Kasiu, jest pani takim naszym psychologiem, z którym możemy porozmawiać, wygadać się, poradzić". W ogóle, kiedy otwierałam kwiaciarnię, miałam swoje motto. Kwiaciarnia to nie sklep, to miejsce, gdzie każdy człowiek może wejść i poprawić sobie humor, wygadać się, wypłakać. A ja? Ja staram się wzbudzać zaufanie do drugiego człowieka, wiem, że każdy z nas ma jakieś problemy, a wywołanie uśmiechu na twarzy człowieka to jest bezcenne.

Uśmiech wywoływała tablica przed kwiaciarnią...

Tak. Tablica była i będzie. Już jest umyta i przygotowana do napisu. Taką mamy tradycję, że kiedy nadchodzi jesień, nadchodzą dżdże, potem zima, to stawiamy potykacz przed kwiaciarnią: MIŁEGO DNIA PEŁNEGO UŚMIECHU. To zwykły napis, ale w przechodniach wywołuje uśmiech. Ludzie się zatrzymują, robią sobie zdjęcia z tym hasłem. My, stojąc za ladą, mamy sposobność zobaczenia tego. To też powoduje, że ta kwiaciarnia ma dzisiaj rację bytu.

Nazwa Pani miejsca pracy... Zwyczajna, ale przyciągająca...

Tak, moja pierwsza myśl to MARZENIE, ale moja przyjaciółka zapytała: "A czemu nie chcesz dać nazwy, która łączy ciebie z tym miejscem? Nie brzmi to pięknie KWIACIARNIA u KASI?". Do ostatniej chwili myślałam o tej nazwie MARZENIE, ale w momencie pisania biznesplanu zmieniłam zdanie. Pomysł przyjaciółki okazał się najtrafniejszy. KWIATY UKŁADAMY z PASJĄ, to jakby druga część nazwy naszej wizytówki. Ta pasja nie przyszła do mnie od razu, ona się rodziła, przychodziła z czasem. Lubię tworzyć coś nowego.

Klienci przychodzą do Pani z gotowym pomysłem na kwiaty, czy proszę o doradztwo, zdając się na Pani estetykę?

Mało mamy klientów z gotowymi pomysłami, raczej klient wchodzi i mówi: "Pani mi coś wymyśli". Podaje na jaką okoliczność, ustalamy kwotę, kolorystykę... Kolorystyka? W tym roku to są barwy pastelowe. Zaczyna się jednak jesień, więc będziemy bazować na bardziej barwnej kolorystyce. Ale, podkreślę, dostosowujemy się do klienta. Niektórzy oczekują kwiatów żywych, w pudełkach, w torebkach czy bukietów. Nieraz słyszymy: "Pani mi coś wymyśli do takiej i takiej kwoty, co pani wymyśli, to będzie". To jest dla nas dobre, bo możemy puścić wodze fantazji. Klienci często pytają: "Ile to będzie kosztować?". A my nie wiemy z góry, jaki asortyment wykorzystamy i za ile, dlatego przyjęłam taką zasadę, że klient mówi nam, w jakiej kwocie mamy się zmieścić.

Ozdoby bukietów, kwiatów?

Pracujemy na eleganckich papierach i foliach, jeżeli chodzi o wykończenie bukietów i wiązanek funeralnych. Nie używamy celofanów i nie wkładamy wiązanek do rękawów. Jeśli wstążki to atłasowe, eleganckie. Odchodzimy od wstążek OSTATNIE POŻEGNANIE – wszyscy wiemy, że to ostatnie pożegnanie. Wystarczy czarna wstążka, symbol pogrzebu, chociaż stereotyp wciąż jest żywy.

 

A sztuczne kwiaty?

Może to będzie zdziwieniem, ale ja kocham pracować na sztucznych kwiatach. Kocham tworzyć kompozycje z kwiatów sztucznych. Dzisiaj te kwiaty sztuczne są cudowne, są jak żywe – jakość na wysokim poziomie, to jakościowy towar, nie barwią i na cmentarzu nie przebarwiają się nawet przez rok. Mamy takich klientów, którzy kupują kompozycję raz w roku i zmieniają ją tylko na WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH. Myślę, że w tym roku będziemy bazować na kwiatach piankowych, wykonanych ze specjalnego tworzywa, z którymi nic się nie dzieje. Uwielbiam z nich tworzyć kompozycje i mam na nie pomysły.

Co Panią najczęściej zadziwia?

Wiele rzeczy i każdego dnia. Prawda jest tak, że przychodzą do nas nie tylko uśmiechnięci klienci, też ci ze złymi emocjami, którzy wyładowują na nas swoje frustracje, w dodatku mamy ogrom kontroli skarbowych, ogrom! Boli mnie też to, że wchodzi klient do kwiaciarni – bez DZIEŃ DOBRY - i mówi, że "tu nic nie ma". Gdybym usłyszała: "Dla mnie tu nic nie ma", to już co innego. Ładniej to brzmi. Albo przychodzi klientka i kupuje kompozycję kwiatową – wrzosy w osłonce i rozczarowuje się, że ma zapłacić i za wrzosy, i za osłonkę. Albo pytanie: "Dlaczego to takie drogie, a na rynku o złotówkę taniej? Czy pani zwariowała?". I to są osoby starsze lub w średnim wieku, i kobiety.

Ja nie wiem, co mam powiedzieć...

Pozytywne rzeczy też się oczywiście zdarzają, klienci do nas wracają, to dla nas nagroda. Ale zdarza się, że klient nie wróci, bo coś zadzieje się z kwiatami, a kwiaty to żywy towar i my mówimy, jak klient ma z nimi postępować, żeby długo stały, nawet gdy chylą główki. I to nie jest wina kwiaciarni, tylko zapowietrzenia kwiatów – może długo stały w chłodni, może nie piły wody, może były zbyt długo nie przycinane. Nie mamy na to wpływu, my kwiaty dostajemy w dobrym stanie. I tu nie mówię tylko o nas, tylko o wszystkich branżach florystycznych. Mówimy o różach, ale to samo jest z tulipanami – należy je przycinać przed włożeniem do wazonu. Bywa, że pomagamy ratować klientom kwiaty, a przede wszystkim mówimy, żeby zmieniać im wodę i przycinać.

No to pomówmy o czymś przyjemnym, o bukietach/wiązankach ślubnych...

Bardzo popularne w świecie są wiązanki wiszące – w formie torebek trzymanych w dłoni, z perłami, ale do nas jeszcze ten trend nie dotarł. Są też piękne wiązanki ślubne w kształcie literki V – bardzo modne, ale u nas dominuje klasyka. Kolory? Białe, białe z zielonym, kremowe, eustoma, róża eukaliptus... W tym roku miałam okazję wykonać kilka bukietów ślubnych, dekoracje do kościoła, sal ślubnych – w klasycznych stylach. Cieszę się, że mogę takie usługi wykonywać. I zawsze staram się podziękować młodej parze, że skorzystała z moich usług, wręczając jej niespodziankę. Wczoraj miałam taką cudowną wiadomość od mężczyzny, prośbę, abym przygotowała taki bukiet na rocznicę jego ślubu, jaki wykonałam na uroczystość zaślubin rok temu.

Co mi pozostało? Życzę MIŁEGO DNIA PEŁNEGO UŚMIECHU!

 


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama