Stąd my dziś słów kilka o ludziach sztuki w naszym mieście i o filmach z pułtuskimi kadrami.
***
Zaczynamy od malarza Marka Izydorczyka, nazywanego wojownikiem sztuki i królem koloru, szkoda, mało znanego Pułtuszczanom.
Z końcem maja bieżącego roku po raz pierwszy stanął na pułtuskim rynku, tuż przed inauguracją I Kurpiowskiego Festiwalu Bursztynu w Łosinnie, gdzie też gościł TYGODNIK PUŁTUSKI. Przybył do PUŁTUSKA wraz z ROBERTEM FALLASZKIEM, nauczycielem szkół w ŁOSINNIE, PUŁTUSKU i PŁOCOCHOWIE, również autorem książki o IZYDORCZYKU.
Artysta w skupieniu przyglądał się miastu, szukając inspiracji w świetle, liniach i kolorach pułtuskiej architektury. "Pułtusk stał się dla niego nie tylko kolejnym punktem na mapie, lecz otwartym szkicownikiem, pełnym form domagających się przetworzenia na język jego futurystycznych wizji. Szczególne wrażenie wywarły na nim: rynek, historyczna zabudowa, a także zamek i szeroka wstęga Narwi` – podaje Fallaszek.
R. Fallaszek: - Ta fascynacja nie pozostała jedynie zachwytem gościa‑turysty. Artysta sięgnął po wcześniej rozpoczęty obraz i zaczął domalowywać nowe elementy, wyraźnie inspirowane pułtuskimi motywami. Warto pamiętać, że Marek Izydorczyk pracuje w rytmie odmiennym od większości współczesnych malarzy: część płócien dopracowuje latami, wracając do nich, przemalowując i nakładając kolejne warstwy koloru niczym rozdziały powieści, inne zaś powstają w kilka godzin – w jednym, gwałtownym wybuchu energii. Czy motywy pułtuskie na trwałe wpiszą się w jego futurystyczne malarstwo, pokaże czas, jednak już dziś można stwierdzić, że majowy poranek nie był zwykłą wizytą artysty, lecz momentem spotkania realnej przestrzeni kamienia, wody i cegły z wyobraźnią twórcy, który z koloru i światła potrafi budować całe wszechświaty.
Wróćmy na moment do I Kurpiowskiego Festiwalu Bursztynu w Szkole Podstawowej w Łosinnie, gdzie powstała minigaleria twórczości Marka Izydorczyka, zaś w trakcie festiwalu uroczyście zadedykowano malarzowi pamiątkowy dąb, upamiętniający jego wkład w rozwój i upowszechnianie kultury.
-- Warto dodać – podaje pan Robert - że Marek Izydorczyk miał również swój wkład w powstanie SZKOLNEGO MUZEUM św. JANA PAWŁA II w PŁOCOCHOWIE, otwartego w maju 2025 roku. Bezpłatnie przekazał swoje prace na licytację. Prace przedstawiały pułtuski rynek oraz basztę przy starym pułtuskim szpitalu. Stały się artystyczną cegiełką w tworzeniu płocochowskiego muzeum.
***
Teraz słów kilka o kinie.
Pułtusk wpisał się na stałe w historię polskiego kina za sprawą kultowych produkcji – ALTERNATYW 4 (1983rok, satyra na Polskę lat PRL-u ) i DOMU (lata 80.). Pułtuszczanie wciąż mają w pamięci ALTERNATYWY4, również kultowe powiedzenie filmowe: MYŚMY W PUŁTUSKU NIE TAKIE NUMERY ROBILI.
Filmowe kadry z zamkiem na wzgórzu i długim pułtuskim rynkiem, na którym zakupów dokonywała żona Stanisława Anioła, były tłem do zdarzeń w obrazach takich jak: CZARNA WOŁGA, APOLONIA, KLAN, M JAK MIŁOŚĆ, PLANETA KRAWIEC, 39 I PÓŁ, ILUMINACJA, SZTOS, KLUB WŁOCZYKIJÓW... Miło było oglądać nasze miasteczko na wielkim i małym ekranie – te urocze zakamarki, uliczki starówki , zabytki, Narew i błonia...
Najnowsze wieści? Pułtusk znowu stanie się planem filmowym, bowiem realizowane będą zdjęcia do serialu SŁONECZNA. POZA CISZĄ. Pierwsze odcinki pojawią się już we wrześniu, w nich, między innymi, Agnieszka Suchora, Magda Walach, Łukasz Nowicki. Serial ukaże młodą psychoterapeutkę próbującą otworzyć poradnię w prowincjonalnym miasteczku, a co za tym idzie jej trudności w kwestii łamania stereotypów.
***
Nie sposób nie wspomnieć o Jacku Szyłkowskim, śpiewającym artyście, Pułtuszczaninie, którego miasto kocha bezsprzecznie. I na którego koncert niecierpliwie czeka.
***
To co powyżej podane, to jedynie strzępki wiadomości o tym, co się działo w mieście nad BŁĘKITNĄ NARWIĄ w kwestii kultury i sztuki...
/ZDJĘCIE – R. FALLASZEK/
GRAża
