Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 6 września 2026 12:32
Reklama
Reklama

CUDA NA KIJU NA PUŁTUSKIM RYNKU

W piątki, na pułtuskim rynku, rozkłada swoje liczne kartony pan Mirek. W kartonach znajduje się to, czego szukają Pułtuszczanki, bywające na pchlich targach

To stare różnorodne przedmioty, wśród nich dużo porcelany. Obok kartonów, na stoisku, wystawione są kryształy, też szlachetna porcelana, szkło, bibeloty. – Tu jest wszystko, powiem tak: cuda na kiju. To przedmioty z Niemiec, Belgii, Holandii i Polski – rzeczy z Włocławka, Bolesławca czy Ćmielowa.

Jak mówi pan Mirosław, Pułtuszczanie przyzwyczajają się do penetrowania kartonów. Coraz więcej kobiet, a i mężczyzn zatrzymuje się i przy stoisku, i przy kartonach, w których bywa też biżuteria. Zdarza się, że panowie przywożą nawet po dwa/trzy kartony z biżuterią. – Raz w miesiącu jesteśmy cały weekend na pchlim targu w Kiermusach, więc w każdy piątek poprzedzający pierwszą niedzielę miesiąca nie ma nas w Pułtusku – oznajmia wystawca.

Ale... Ale za dwa tygodnie osoby buszujące w kartonach będą miały okazję przejrzeć nowy towar, bogaty. – Postaramy się – obiecuje sprzedawca, który w PCHLIM BIZNESIE pracuje już kilka lat. Bywał też na pułtuskich giełdach staroci przed laty. A co ma w swoim domu, co go cieszy? – Jedynie jedną rzecz z tych tysięcy, które miałem, mam w domu. To kogut z MURANO z 1956 roku. Nikomu się nie podoba, a barwy ma piękne. Jest niesłychanie wielobarwny, wielkości czterdziestocentymetrowej. Dla mnie jest prześliczny, ale ludzie mówią, że brzydal. Zrobię zdjęcie, pokażę pani – mówi pan Mirek.

GMD


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama