<rss version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/">
    <channel>
        <atom:link href="https://www.pultuszczak.pl/rss/articles/pl" rel="self" type="application/rss+xml" />
        <title><![CDATA[ Najnowsze artykuły - Tygodnik Pułtuski ]]></title>
        <link>https://www.pultuszczak.pl/artykuly</link>
        <description><![CDATA[Czytaj najnowsze artykuły w naszym portalu.]]></description>
        <language>pl</language>
        <copyright><![CDATA[Tygodnik Pułtuski]]></copyright>
        <lastBuildDate>Fri, 02 Oct 2026 12:38:00 +0200</lastBuildDate><item>
            <title><![CDATA[Pułtuscy policjanci oddali hołd koledze]]></title>
            <link>https://www.pultuszczak.pl/artykul/11905,pultuscy-policjanci-oddali-hold-koledze</link>
            <guid>https://www.pultuszczak.pl/artykul/11905,pultuscy-policjanci-oddali-hold-koledze</guid>
            <pubDate>Fri, 02 Oct 2026 12:38:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.pultuszczak.pl/data/articles/xga-16x9-pultuscy-policjanci-oddali-hold-koledze-1790938080.webp" type="image/webp" medium="image" /><description>Dziś, w samo południe, przed Komendą Powiatową w Pułtusku, nasi funkcjonariusze Policji uczcili pamięć &amp;nbsp;sierż. Natana Sieronia, który zginął w trakcie pełnienia służby. Był funkcjonariuszem pionu</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Dziś, w samo południe, przed Komendą Powiatową w Pułtusku, nasi funkcjonariusze Policji uczcili pamięć &nbsp;<br>sierż. Natana Sieronia, który zginął w trakcie pełnienia służby. Był funkcjonariuszem pionu kryminalnego, który od niespełna dwóch lat z zaangażowaniem pełnił służbę i każdego dnia stawał po stronie prawa, niosąc pomoc oraz dbając o bezpieczeństwo innych. Służba była dla Niego zobowiązaniem i odpowiedzialnością, którą wypełniał z oddaniem i poświęceniem.&nbsp;</p><p>Jego śmierć jest ogromną tragedią dla Rodziny, Bliskich, Koleżanek i Kolegów oraz całej policyjnej społeczności.&nbsp;</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:745/1062;" src="https://static2.pultuszczak.pl/data/wysiwig/2026/10/02/1-483699.jpg" width="745" height="1062"></figure><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[NAJKRÓTSZA ŚCIEŻKA ROWEROWA W POLSCE. Jak zdemolować życie mieszkańcom?]]></title>
            <link>https://www.pultuszczak.pl/artykul/11904,najkrotsza-sciezka-rowerowa-w-polsce-jak-zdemolowac-zycie-mieszkancom</link>
            <guid>https://www.pultuszczak.pl/artykul/11904,najkrotsza-sciezka-rowerowa-w-polsce-jak-zdemolowac-zycie-mieszkancom</guid>
            <pubDate>Fri, 02 Oct 2026 11:41:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.pultuszczak.pl/data/articles/xga-16x9-najkrotsza-sciezka-rowerowa-w-polsce-jak-zdemolowac-zycie-mieszkancom-1790934274.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Do naszej Redakcji z prośbą o pomoc i interwencję zwróciła się grupa mieszkańców Strzyż, których domy znajdują się na początku obwodnicy Pułtuska. Przez ostatnie tygodnie trwały tam prace związane z kończącą się już budową w ciągu drogi krajowej.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>NAJKRÓTSZA ŚCIEŻKA ROWEROWA W POLSCE. Jak zdemolować życie mieszkańcom?</strong><br><strong>Do naszej Redakcji z prośbą o pomoc i interwencję zwróciła się grupa mieszkańców Strzyż, których domy znajdują się na początku obwodnicy Pułtuska. Przez ostatnie tygodnie trwały tam prace związane z kończącą się już budową w ciągu drogi krajowej.<br></strong>&nbsp;</p><p>Jak pamiętamy, po czerwcowym uruchomieniu obwodnicy, pozostał jeszcze fragment pomiędzy wsiami Strzyże i Łubienica Superunki. Generalna Dyrekcja informowała wówczas o opóźnieniu robót na tym odcinku z uwagi na konieczność usunięcia z tego terenu nielegalnie zgromadzonych odpadów oraz remediacji, czyli prowadzenia działań mających na celu usunięcie lub ograniczenie zanieczyszczenia ziemi, obejmującej między innymi usunięcie odpadów, usunięcie zanieczyszczonego gruntu i jego oczyszczenie. Swoją drogą ciekawe, jak przebiega to wywożenie, bo z materiału dowodowego zgromadzonego w naszej prokuraturze wynika, że ukryto tam w ziemi 111 tysięcy m<sup>3</sup> niebezpiecznych odpadów, co oznaczało konieczność wywiezienia i unieszkodliwienia zawartości około 8 tysięcy wywrotek. Dziś jednak chcemy opisać, jak można pozbawić dojazdu mieszkańców domów mieszkalnych, właścicieli firm oraz klientów... budując drogi.</p><p><strong>Najkrótsza ścieżka rowerowa w Polsce?</strong></p><p>Widywaliśmy już różne drogowe absurdy, jednak rozwiązanie zrealizowane w Strzyżach z pewnością zajmuje wysoką pozycję na liście komunikacyjnych dziwolągów. Żeby było bardziej tajemniczo, to wybitne dzieło drogowych projektantów ukryte jest za ekranami dźwiękochłonnymi. Wystarczy popatrzeć na zdjęcia. Widok na starodroże, czyli dawny ciąg krajówki od Strzyży w stronę Łubienicy i Kacic już zapowiada coś dziwnego: droga (z wymienioną ostatnio, nową nawierzchnią) nagle się zwęża do szerokości, na której zmieści się już raczej wyłącznie jeden samochód. Kolejne zdjęcia pokazują wyraźnie po co zastosowano taki zabieg: droga jest "ślepa", na środku pojawia się słupek i oznakowanie: ścieżka pieszo - rowerowa i znak B-1 "zakaz ruchu w obu kierunkach". Podpowiedź dla jadących rowerami: nie należy się tam zanadto rozpędzać, bo po około 40 metrach ścieżka się kończy i rowerzysta trafia na gruntowe pobocze drogi krajowej DK61, jadąc w stronę Serocka lewą stroną, pod prąd...</p><p><strong>Co mówią mieszkańcy?</strong></p><p>Za panelami dźwiękowymi jest kilka domów i warsztat samochodowy, bardzo ceniony przez okolicznych właścicieli aut. Można tam teraz dojechać? Jadąc od strony Dzierżenina trzeba wjechać przy stacji LPG na nową serwisową drogę, dojechać do wiaduktu nad obwodnicą (droga do Nowego Niestępowa) i wracać starym odcinkiem krajówki w kierunku Warszawy. To oznacza około 4 km dodatkowej jazdy. Bagatela? Jeśli ktoś musi pokonywać ten odcinek przynajmniej dwa razy dziennie, tam i z powrotem, to miesięcznie da wynik 240 km. Drobiazg?! W skali miesiąca średnio na takie "podjeżdżanie" spalimy około 17 litrów paliwa i przepalimy ok. 150 złotych. 1800 złotych rocznie. Kto zwróci te koszty mieszkańcom? Czemu zastosowano takie dziwaczne rozwiązanie? Mieszkańcy alarmują: już teraz kierowcy ciężarówek odbierających odpady i wywożących szambo kręcą nosami i zapowiadają, że raczej tam już nie dojadą. Uszkodzone auto transportowane na lawecie też będzie miało poważne kłopoty z dojazdem, manewrowaniem – albo nie dojedzie wcale. To jakiś dramat – obwodnica miała rozwiązać problemy (i to się udało), ale bez tworzenia kolejnych.</p><p><strong>Na starą drogę nie wpuścimy!!!</strong></p><p>Cały ten obrazek zaczyna się układać w jedną spójną całość: projektanci ścieżki rowerowej "stawali na głowie", żeby wykluczyć wjazd na starodroże od strony Serocka i Warszawy. Można było jeszcze zrozumieć wał żwiru w Łubienicy Superunkach usypany w czerwcu po otwarciu obwodnicy. Było zrozumiałe, że chodziło o bezpieczeństwo. I paradoksalnie prawdopodobnie nie chodziło tam o to, żeby nie wjechać na starą drogę w kierunku Kacic – chodziło o to, żeby nikt nie próbował, jadąc od Kacic, włączać się do ruchu na tymczasowym "początku" obwodnicy. Nie trzeba mieć wybujałej wyobraźni, żeby przewidzieć prawdopodobieństwo poważnych wypadków, gdyby ktoś wyjeżdżał ze starej drogi, zasłonięty betonowymi zaporami, bez widoczności i będąc niewidocznym dla kierowców na ruchliwej DK61. Ale o co chodzi w Strzyżach? Możemy mieć pewność, że nikt nie wnioskował o budowanie tam ścieżki rowerowej, zwłaszcza że prowadzi donikąd. Ta ścieżka wydaje się jedynie pretekstem do tego, aby uniemożliwić wjazd na starą drogę.</p><p><strong>Są już pierwsze wnioski do GDDKiA</strong></p><p>Jak nam przekazali mieszkańcy, właściciel nieruchomości, na której od dekad prowadzona jest plantacja choinek, złożył wniosek do drogowców o przywrócenie dojazdu do jego działki. Dziś wystarczy spojrzeć: do bramy widocznej na zdjęciu nie wykonano asfaltowego zjazdu. Nieruchomość została odcięta komunikacyjnie, przy czym wystarczy postawić pytanie: jeśli miałby zostać przywrócony wyjazd z tej działki, to gdzie będzie prowadził? Na środek ścieżki rowerowej z zakazem ruchu i zagrodzonej słupkami? Jeśli nic się nie zmieni, w grudniu po choinkę z tej plantacji trzeba się będzie wybrać na rowerze. Czy projektanci obecnego rozwiązania mają problemy z oczami czy może po prostu rysowali te rozwiązania zza biurka? Podgląd układu granic działek i pasa drogowego na publicznym geoportalu nie pozostawia żadnych wątpliwości: tam jest miejsce na wykonanie szerokiej drogi. Skąd pomysł, żeby zablokować wjazd od południa? Przez takie rozwiązanie cały odcinek od tego miejsca aż do wiaduktu nad obwodnicą to ślepa droga. Popatrzmy na kolejne zdjęcie: po lewej stronie widać ostatnie kilkadziesiąt metrów starej jednopasmowej krajówki, włączającej się do nowej obwodnicy. Po lewej widać dwa świeżo wyasfaltowane wyjazdy. Z tego na pierwszym planie bez kłopotu można się włączyć do ruchu na DK61. Z tego kolejnego już nie: przed jego wylotem, choć zaledwie na części szerokości, zaczyna się namalowany na jezdni klin ze skośnym kreskowaniem – pasy się rozdzielają. Jakie argumenty wykluczyły możliwość zjazdu w prawo, na starą drogę? Powtórka z tymczasowego rozwiązania w Łubienicy Superunkach? Tam wał żwiru – tu ścieżka rowerowa. Jeśli zagrożeniem mogliby być kierowcy nadjeżdżający od Łubienicy i włączający się tu na DK61 do ruchu, to nie dało się wymyślić bezpiecznego rozwiązania? Komu to ma służyć?</p><p><strong>Dużo jeszcze pozostaje do wyjaśnienia</strong></p><p>Mieszkańcy z pewnością będą walczyć o swoje oczywiste prawa. Prawdopodobnie w grę mogą też wchodzić odszkodowania. Co zrobią władze gminne, jeśli okaże się, że nie można sprawnie odbierać odpadów z kilku nieruchomości? Co z przywróceniem komunikacji publicznej, realizowanej przez pełnowymiarowe autobusy, które powinny obsługiwać przystanki w Łubienicy i Łubienicy Superunki? Opisaliśmy ostatnio na łamach Tygodnika przejazd drogą serwisową wzdłuż obwodnicy, od wiaduktu nad obwodnicą do stacji LPG w Strzyżach. Jeśli to ma być rozwiązanie zapewniające bezpieczną komunikację autobusową, to zaczyna nam mocno pracować wyobraźnia, bo jak mają się mijać dwa autobusy na drodze o szerokości 4 metrów, z "placykami na mijankę" poszerzającymi jezdnię zaledwie do 5 m? Do tego te placyki są na tyle krótkie, że pełnowymiarowy autobus raczej tam bezpiecznie nie zjedzie. Tu warto przypomnieć: o przywróceniu komunikacji autobusowej na wszystkich przystankach, kursujących zgodnie z zatwierdzonymi rozkładami, pisaliśmy w osobnym artykule – polecamy śledzić kolejne wydania Tygodnika, bo będziemy mieli nowe ciekawe informacje na ten temat.</p><p>O sprawie zablokowania przejazdu dzięki ścieżce rowerowej z pewnością także będziemy jeszcze informować naszych Czytelników.</p><p style="text-align:right;" id="tekst"><i>Red.</i></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Winnica liderem! Powiat też wysoko]]></title>
            <link>https://www.pultuszczak.pl/artykul/11903,winnica-liderem-powiat-tez-wysoko</link>
            <guid>https://www.pultuszczak.pl/artykul/11903,winnica-liderem-powiat-tez-wysoko</guid>
            <pubDate>Fri, 02 Oct 2026 07:45:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.pultuszczak.pl/data/articles/xga-16x9-winnica-liderem-powiat-tez-wysoko-1790920242.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Ile pieniędzy będzie w samorządowych kasach?</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Ministerstwo Finansów opracowało prognozy dochodów na 2027 rok dla wszystkich gmin i powiatów w Polsce. Są to na razie wstępne dane robocze, wyliczone na podstawie obowiązujących przepisów i danych wykorzystywanych do ustalenia udziałów samorządów w PIT, CIT oraz subwencji ogólnej. Z danych dostępnych publicznie wynika, że ponad 600 jednostek samorządowych (w tym ponad 40 powiatów) w Polsce może mieć wzrost dochodów mniejszy niż inflacyjny wzrost cen – próg określono na poziomie 2,8%. Postanowiliśmy sprawdzić, czy taki scenariusz dotyczy także naszego powiatu. Zwróciliśmy się do Ministerstwa Finansów o prognozowane kwoty dla wszystkich siedmiu gmin oraz Powiatu Pułtuskiego. Resort przesłał nam zestawienie za 2026 i 2027 rok, zastrzegając, że dane na przyszły rok są wstępne. Odpowiedź Ministerstwa przedstawiamy w formie graficznej.</p><p><strong>Przypominamy, czym są wpływy z PIT, CIT i subwencji</strong></p><p>PIT to podatek dochodowy od osób fizycznych. Część tego podatku trafia do gmin i powiatów. CIT to podatek dochodowy od firm, osób prawnych, przede wszystkim spółek. Dla samorządu ważne jest więc, czy na jego terenie działa biznes. Natomiast subwencja ogólna to pieniądze z budżetu państwa przekazywane samorządom według ustawowych zasad. Ważne: tabela nie pokazuje całych budżetów gmin i powiatu – prognoza dotyczy wyłącznie sumy PIT, CIT i subwencji. 108,7 mln zł przy Pułtusku nie oznacza więc całego budżetu miasta.</p><p><strong>609 jednostek samorządu terytorialnego poniżej progu 2,8 proc.</strong></p><p>Ministerstwo wyliczyło, że w 2027 r. aż 609 jednostek może mieć wzrost tych dochodów niższy niż 2,8 proc. W tej grupie znalazło się 565 gmin, 43 powiaty i jedno miasto na prawach powiatu. Dlaczego 2,8 proc.? To przyjęty poziom przyszłorocznej inflacji. Jeżeli dochody rosną wolniej niż ceny, samorządowi formalnie przybywa pieniędzy, ale ich realna wartość jest mniejsza. Tak działa inflacja. Czy inflacja na poziomie 2,8% jest realna przy trwających od końca lutego szaleństwach z cenami paliw? To chyba jednak nic pewnego – czasy mamy wyjątkowo niepewne. Jednak na czymś przewidywania należy opierać – dlatego chcieliśmy upewnić się, czy któraś z naszych gmin albo powiat pułtuski znalazły się w tej grupie. Odpowiedź jest jednoznaczna i napawa optymizmem. Biuro prasowe Ministra Finansów podało naszej Redakcji, że wszystkie jednostki z terenu powiatu pułtuskiego mają wzrost dochodów wyższy niż planowana inflacja i wzrost PKB.</p><p><strong>W naszym powiecie dramat się nie zapowiada</strong></p><p>Zatem: żadna z naszych gmin ani Powiat Pułtuski nie znalazły się w grupie jednostek, których wzrost dochodów prognozowany jest poniżej 2,8%. Największy wzrost spośród gmin ma odnotować Winnica – 9,5 proc. Dochody mają tam wzrosnąć z 21,77 mln do 23,84 mln zł. Dalej są Obryte – 8,7 proc., Zatory – 7,9 proc., Gzy – 6,6 proc. i Pułtusk – 5,5 proc. Najmniejszy wzrost prognozowany jest dla Pokrzywnicy – 4,6 proc. Powiat pułtuski ma odnotować wzrost o 8,4 proc., z 89,90 mln do 97,48 mln zł. Dla porównania: w skali kraju dochody gmin mają wzrosnąć średnio o 5,5 proc., a powiatów o 5,4 proc. Pułtusk jest więc na poziomie średniej dla gmin, Pokrzywnica poniżej niej, a pozostałe nasze gminy powyżej. Powiat pułtuski z wynikiem 8,4 proc. jest powyżej średniej dla powiatów.</p><p>Trzeba jednak uważać na prostą interpretację "procentów". Najmniejsze przyrosty mają Pułtusk i Pokrzywnica, ale to pozorne - bo jednocześnie są to dwie gminy z najwyższymi kwotami przychodów. Pułtusk ma według prognozy 108,73 mln zł, a Pokrzywnica 25,30 mln zł. Ciekawostką są Gzy. Wpływy z CIT mają wzrosnąć z ponad 13 tys. zł do 32 tys. zł. Kwoty wprawdzie względnie małe, ale to przyrost o 240% Skąd taki skok? Czy może mieć on związek z uruchomioną biogazownią? W Gminie Świercze dokładnie odwrotna prognoza w przychodach z CIT: z 31 tys. w 2026 zapowiada się na przyszły rok zaledwie 19 tys. zł. W Winnicy zapowiada się przyrost wpływów z CIT na poziomie 220% - jakaś nowa biznesowa inwestycja? Przesłana do Redakcji tabela pokazuje jedynie wysokość prognozowanych wpływów, ale nie ich źródło, więc nie wszystkie prognozy potrafimy powiązać ze znanymi nam okolicznościami.</p><p><strong>Gospodarka, głupcze!</strong></p><p>To hasło Jamesa Carville`a, doradcy prezydenta USA Billa Clintona, dobrze pasuje do końcowej części naszego artykułu. Prawda jest taka, że nie należy oczekiwać spektakularnego wzrostu przychodów do miejskich i gminnych kas tylko dzięki PIT czy subwencjom. Jeżeli samorządy chcą mieć więcej pieniędzy na inwestycje, rozwój, spłatę zadłużenia czy nowe usługi, ważna staje się gospodarka, lokalne firmy, przedsiębiorczość.</p><p>"Tygodnik Pułtuski" już trzykrotnie publikował odpowiedź Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej na postawione przez naszą Redakcję pytanie: co należy zrobić, aby poprawić kondycję miasta i gminy Pułtusk? Wśród wskazanych działań na pierwszym miejscu znalazła się oczywista recepta: "<i>tworzenie stref inwestycyjnych oraz wspieranie lokalnej polityki podatkowej dla przedsiębiorstw, wsparcie lokalnych przedsiębiorstw poprzez programy doradcze, dotacje, mikrokredyty oraz pomoc w zakresie innowacyjności. To one budują ważną dla rozwoju bazę podatkową, tworząc silny sektor małych i średnich przedsiębiorstw. Z rozwojem przedsiębiorczości wiąże się aktywizacja rynku pracy i konieczność zapewniania odpowiedniej jakości pracowników"</i>. Warto więc pytać: jakie konkretne działania podejmują gminy i powiat, aby rozwijać lokalną przedsiębiorczość, przyciągać inwestorów i zwiększać w przyszłości lokalną bazę podatkową? Szanowni Radni miejscy, gminni, powiatowi - odpowiedzcie sobie sami: co robicie, żeby systemowo wspierać lokalnych małych i dużych przedsiębiorców? Co zrobiliście, żeby zachęcić dużych inwestorów do lokowania swoich biznesów w naszym powiecie, w naszych gminach?<br><i>ZCZ&nbsp;<br></i>&nbsp;</p><figure class="image image_resized" style="width:100%;"><img style="aspect-ratio:700/200;" src="https://static2.pultuszczak.pl/data/wysiwig/2026/10/02/archiwum.jpg" width="700" height="200"></figure><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[HEJT TO NIC INNEGO JAK NIENAWIŚĆ]]></title>
            <link>https://www.pultuszczak.pl/artykul/11902,hejt-to-nic-innego-jak-nienawisc</link>
            <guid>https://www.pultuszczak.pl/artykul/11902,hejt-to-nic-innego-jak-nienawisc</guid>
            <pubDate>Thu, 01 Oct 2026 19:27:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.pultuszczak.pl/data/articles/xga-16x9-hejt-to-nic-innego-jak-nienawisc-1790875847.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Spotkała się z uczniami podstawówek i szkół ponadpodstawowych. Z szeroką publicznością w kinie Narew. Przyjechała z prelekcją NIE HEJTUJĘ – MOTYWUJĘ. Kto taki? Ilona Adamska, filozofka, etyczka, ekspertka do spraw przeciwdziałania mowie nienawiści. Autorka kilkunastu książek, w jej warsztatach wzięło udział ponad 53 tysiące uczniów z Polski, Wielkiej Brytanii, z Włoch. Słowo HEJT odmieniała przez wszystkie przypadki. Słuchano jej w ciszy</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Zapowiadający prelegentkę powiedział: - Pani Ilona porozmawia z wami o hejcie, ale też o tym, jak budować dobre relacje, jak być uważnym na drugiego człowieka. Mam nadzieję, że to nie będzie typowa lekcja. A spotkanie odbywa się w ramach projektu Młodzieżowa Rada Gminy w Pułtusku – Liderzy Jutra, realizowanego w ramach instrumentu - Mazowsze dla młodzieży 2026 – padło ze sceny i wówczas pokazała się na niej Ilona Adamska. – Od pięciu lat tworzę kampanię społeczną NIE HEJTUJĘ – MOTYWUJĘ. Jeżdżę po Polsce i nie tylko, bo kampanię rozwijam również w Wielkiej Brytanii i we Włoszech, rozmawiam z dziećmi, z młodzieżą, ze studentami na temat hejtu. Dziś usłyszycie moją historię. Staję przed wami przede wszystkim jako dziewczyna, która była i jest ofiarą hejtu, która przeżyła hejt na własnej skórze, hejt, który skończył się, między innymi, hospitalizacją, i z tego hejtu wyszłam. I chcę wam pokazać - na podstawie mojej historii, ale też historii dzieciaków, młodzieży - dlaczego nie warto hejtować i do czego hejt prowadzi. No, dobra, ale od początku... Ja byłam hejtowana już od dziecka...</p><p>Powód? Prosty, mama pani Ilony była dyrektorką szkoły, stąd koledzy nadali małej Ilonce ksywę KABEL, od kablowania. Koleżanki przez osiem lat twierdziły, że ma załatwiane oceny. Szkołę skończyła, jak mówi, na bocznym torze, wykluczona. Kiedy znalazła sobie miłość, koszykówkę, ta również przysporzyła jej hejtu, bo dziewczyna zaczęła grać z chłopakami, najlepszymi koszykarzami. Stała się popularna, lokalni dziennikarze zaczęli o niej pisać... Ta popularność zaczęła przeszkadzać jej koleżankom. Hejtowały ją. Co dalej? Dostała się do najlepszej agencji modelek tamtych lat, gdzie pracowały top modelki, a pierwszą sesję miała w... Pułtusku. Ilona Adamska: – No i co się zadziało? Odpaliła się tzw. babska zazdrość. Słyszałam: "Co ta agencja widzi w tej Adamskiej, taki gruby, brzydki pasztet". Bywała w gazetach, w telewizji i to spowodowało jeszcze większy hejt - na potęgę. I zaczęła czuć się nikim ta, która była piękną kobietą i miała idealne wymiary modelowe. Potem nastąpił dramat, niespodziewana śmierć jej ojca. W rozpaczy przytyła 25 kg. Agencja zerwała z nią kontakt. – Obżerałam się – powiedziała publiczności. I znowu hejt, związany z jej wyglądem, że TO COŚ BYŁO MODELKĄ!</p><p>A hejt? Hejt to nic innego jak nienawiść, a nienawistne słowa jak pistolet mogą zabić. I zabijają. Hejt to dyskredytujące treści, komentarze, pojawiające się w Internecie. Ale hejt to nie tylko to co w Internecie, to też to, co słyszymy na podwórku, co się dzieje w domu i w szkole.</p><p>Dane podane przez Ilonę Adamską były wstrząsające. Oto 87% uczniów w Polsce podaje, że doświadczyło przynajmniej jednej formy przemocy rówieśniczej w szkole. 75% cyberprzemocy, 63 przemocy fizycznej. Polska jest w czołówce krajów UE, jeśli chodzi o samobójstwa wśród dzieci i młodzieży! Porażające, prawda? I. Adamska: - Dzieciaki z trzeciej klasy mówią mi, że mają myśli samobójcze...</p><p>Hejt jest jedną z przyczyn, dlaczego dzieci TO robią. Padły opowieści o hejtowanym chłopcach, o Antku, dwunastolatku, który był szykanowany z powodu "biednych" ubrań, wyzywany od biedaków przez trzech kolegów z klasy. Powiesił się. Ale słuchacze poznali również opowieść o chłopcu, który zwierzył się pani Ilonie z tego, że nikt go w szkole nie lubi, jest odrzucony przez rówieśników, ale on się tym nie przejmuje, on zna swoją wartość!!!</p><p>Kto jest hejterem? Zapamiętajcie, oto jego portret. Osoba głęboko nieszczęśliwa, ktoś, kto nie kocha samego siebie, nie akceptuję się, jest sfrustrowany, to ktoś, kto nie ma pasji, więc hejtuje z nudy. Nie radzi sobie z emocjami. Chce usilnie zaimponować kolegom, coś znaczyć w środowisku, chce być widoczny.</p><p>Porażające to było spotkanie. Poruszające do głębi. Jakże potrzebne. Dające moc do przeciwdziałania mowie nienawiści.</p><p style="text-align:right;" id="tekst"><i>GRAża</i></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Groźne zderzenie na obwodnicy Pułtuska]]></title>
            <link>https://www.pultuszczak.pl/artykul/11901,grozne-zderzenie-na-obwodnicy-pultuska</link>
            <guid>https://www.pultuszczak.pl/artykul/11901,grozne-zderzenie-na-obwodnicy-pultuska</guid>
            <pubDate>Thu, 01 Oct 2026 19:18:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.pultuszczak.pl/data/articles/xga-16x9-grozne-zderzenie-na-obwodnicy-pultuska-1790875367.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Do niebezpiecznego wypadku drogowego doszło we wtorek, o godz. 14.00, w miejscowości Przemiarowo, na obwodnicy Pułtuska. W wyniku zderzenia dwóch samochodów osobowych ranna została pasażerka Renault oraz kierowca Dacii. Oba pojazdy po uderzeniu wylądowały w przydrożnym rowie. Zdarzenie wymagało natychmiastowej interwencji służb ratunkowych.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Jak wstępnie ustalili pracujący na miejscu funkcjonariusze Wydziału Ruchu Drogowego, sprawcą zdarzenia był 70-letni mieszkaniec powiatu makowskiego, kierujący samochodem marki Renault. Mężczyzna, wyjeżdżając z drogi podporządkowanej, nie zachował należytej ostrożności i nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu prawidłowo jadącej Dacii. Za kierownicą drugiego pojazdu siedział 78-letni mieszkaniec Gromina. Badanie alkomatem wykazało, że obaj kierowcy byli trzeźwi.<br><br>Siła uderzenia była na tyle duża, że oba auta wypadły z jezdni i zakleszczyły się w rowie. Na miejsce wezwano służby ratunkowe. Kierujący Dacią 78-latek z urazem ręki oraz bólami w klatce piersiowej został przetransportowany do szpitala w Pułtusku. Z kolei 64-letnia pasażerka Renault, również mieszkanka powiatu makowskiego, doznała urazu nogi i została przewieziona do szpitala w Makowie Mazowieckim.<br><br>Po zakończeniu akcji ratowniczej kluczowe czynności dochodzeniowo-śledcze przeprowadzili policjanci Wydziału Kryminalnego wraz z technikiem kryminalistyki. Funkcjonariusze zabezpieczyli ślady, wykonali szczegółowe oględziny terenu oraz uszkodzonych pojazdów, a także przesłuchali bezpośredniego świadka zdarzenia. Rozbite samochody zostały odholowane na parking strzeżony w Pułtusku. Dalsze postępowanie wyjaśni dokładne okoliczności i przebieg wypadku.<br><br>Po raz kolejny apelujemy do wszystkich uczestników ruchu drogowego o zachowanie maksymalnej ostrożności i bezwzględne przestrzeganie przepisów. Zadbajmy o to, abyśmy my sami, nasi pasażerowie oraz inni użytkownicy dróg bezpiecznie dotarli do celu.</p><p>nadkom. Milena Kopczyńśka/MS</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Kierowca Opla wyprzedzał radiowóz na przejściu dla pieszych]]></title>
            <link>https://www.pultuszczak.pl/artykul/11900,kierowca-opla-wyprzedzal-radiowoz-na-przejsciu-dla-pieszych</link>
            <guid>https://www.pultuszczak.pl/artykul/11900,kierowca-opla-wyprzedzal-radiowoz-na-przejsciu-dla-pieszych</guid>
            <pubDate>Thu, 01 Oct 2026 18:45:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.pultuszczak.pl/data/articles/xga-16x9-kierowca-opla-wyprzedzal-radiowoz-na-przejsciu-dla-pieszych-1790873749.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Przepisy ruchu drogowego jasno określają przejście dla pieszych jako strefę szczególnego bezpieczeństwa, w której kierujący ma obowiązek zachować wyjątkową czujność. Tymczasem mieszkaniec Płońska postanowił złamać jedną z najważniejszych zasad bezpieczeństwa, wykonując manewr wyprzedzania bezpośrednio na zebrze.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Do groźnego zdarzenia doszło we wtorek, 29 września 2026 roku, około godziny 9:00 w Świerczach. 48-letni kierowca Opla wyprzedził auto na przejściu dla pieszych. Miał ogromnego pecha, wyprzedzonym pojazdem okazał się nieoznakowany radiowóz. Funkcjonariusze Policji natychmiast zareagowali na rażące wykroczenie i zatrzymali mężczyznę do kontroli drogowej.</p><p>Konsekwencje tego pośpiechu okazały się dla 48-latka bardzo kosztowne. Zgodnie z obowiązującym taryfikatorem mundurowi ukarali go mandatem karnym w wysokości 1500 złotych. Na jego konto wpłynęło również aż 15 punktów karnych, co poważnie przybliża go do utraty prawa jazdy.</p><p>Policjanci ponawiają apele do wszystkich uczestników ruchu o rozwagę. Wyprzedzanie na przejściu dla pieszych lub bezpośrednio przed nim to jedna z głównych przyczyn tragicznych wypadków z udziałem niechronionych uczestników ruchu. Na drodze zdrowie i życie ludzkie zawsze powinny stać ponad czasem dotarcia do celu.</p><p>nadkom. Milena Kopczyńska</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Życzenia dla Seniorów]]></title>
            <link>https://www.pultuszczak.pl/artykul/11899,zyczenia-dla-seniorow</link>
            <guid>https://www.pultuszczak.pl/artykul/11899,zyczenia-dla-seniorow</guid>
            <pubDate>Thu, 01 Oct 2026 18:34:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.pultuszczak.pl/data/articles/xga-16x9-zyczenia-dla-seniorow-1790872585.png" type="image/png" medium="image" /><description>Od Samorządu Gminy Pułtusk</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Od Samorządu Gminy Pułtusk</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Kondolencje]]></title>
            <link>https://www.pultuszczak.pl/artykul/11898,kondolencje</link>
            <guid>https://www.pultuszczak.pl/artykul/11898,kondolencje</guid>
            <pubDate>Thu, 01 Oct 2026 15:21:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.pultuszczak.pl/data/articles/xga-16x9-kondolencje-1790860998.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Od Samorządu Gminy Pułtusk</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Od Samorządu Gminy Pułtusk</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Całe życie związałem z wodą]]></title>
            <link>https://www.pultuszczak.pl/artykul/11897,cale-zycie-zwiazalem-z-woda</link>
            <guid>https://www.pultuszczak.pl/artykul/11897,cale-zycie-zwiazalem-z-woda</guid>
            <pubDate>Wed, 30 Sep 2026 15:01:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.pultuszczak.pl/data/articles/xga-16x9-cale-zycie-zwiazalem-z-woda-1790773604.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Pułtuszczanin Piotr Socharski od dziesięcioleci związany jest z wodą i Narwią. Z perspektywy człowieka, który zna rzekę z wielu stron – jako ratownik wodny, płetwonurek, żeglarz, kajakarz, motorowodniak, sędzia kajakowy – dostrzega zmiany zachodzące w jej środowisku. Mówi o coraz niższym stanie wody, jego wpływie na dostępność ryb i żeglowność rzeki, ale także o szansach, jakie daje rozwój turystyki wodnej. Mimo obserwowanych problemów, jest pełen optymizmu. W każdym jego słowie widać miłość do rzeki i wszystkiego, co jest związane z wodą, a także przekonanie, że odgrywa ona niezwykle ważną rolę w życiu człowieka – uczy pokory, odpowiedzialności, rozwagi i daje możliwość aktywnego spędzania czasu na świeżym powietrzu. Rozmowa z Piotrem Socharskim to opowieść nie tylko o rzece i rybach, ale przede wszystkim o życiu, które od lat toczy się w rytmie Narwi.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>Kiedy po raz pierwszy Narew i szerzej – woda – stały się dla Pana tak ważne? Kiedy zrozumiał Pan, że chce związać z nią swoje życie zawodowe i pasje?</strong></p><p>Przede wszystkim wtedy, kiedy zostałem ratownikiem wodnym. Właśnie wtedy zainteresowałem się wodniactwem i żeglarstwem. Jestem również płetwonurkiem – jeszcze z czasów służby w Marynarce Wojennej. Przez całe życie zdobywałem kolejne umiejętności i uprawnienia związane z wodą: od kajakarstwa i pływania, przez nurkowanie, żeglarstwo i motorowodniactwo, aż po uprawnienia sędziego kajakowego.&nbsp;<br>Zdobyłem również zawodowe uprawnienia motorzysty, czyli uprawnienia do prowadzenia większych jednostek motorowych. Wszystko to zbierałem przez całe swoje życie i do dziś z tego korzystam. Co ważne, dzielę się również tym doświadczeniem z innymi. Szkolę ratowników, prowadzę pogadanki dla dzieci i młodzieży na temat bezpieczeństwa nad wodą. Przyjeżdżają do nas całe grupy i szkoły. Wspólnie z innymi ratownikami prowadzimy zajęcia, organizujemy pokazy ratownictwa na wodzie, prezentujemy sprzęt, który może być wykorzystany do ratowania ludzi. Podczas spotkań w szkołach pytam dzieci, czy potrafią pływać, i zachęcam je, żeby nauczyły się pływać, a może w przyszłości zostały ratownikami. Chciałbym, żeby zainteresowały się wodą i złapały tę pasję. Na zakończenie zawsze mówię im, że poświęciłem całe swoje życie wodniactwu i gdybym miał wybierać jeszcze raz, wybrałbym tę samą drogę.</p><p><strong>Pańskie życie zawodowe również jest związane z wodą. Od wielu lat prowadzi pan sklepy rybne, zaopatrując je w ryby słodkowodne i morskie. Z perspektywy człowieka, który od lat obserwuje wodę i ryby, jak bardzo zmieniło się środowisko? Czy najbardziej rzuca się w oczy mniejsza dostępność ryb?&nbsp;<br></strong>Pierwszą rzeczą, która mnie cieszy, jest to, że Narew jest czysta. Co dwa tygodnie przyjeżdża ekipa z Warszawy i na pomoście poniżej kanału pobiera próbki wody. Rozmawiam z tymi osobami i z tego co wiem, woda w Narwi jest w pierwszej klasie czystości pod względem bakteriologicznym. Trzeba oczywiście pamiętać, że Narew jest rzeką i płynąc niesie ze sobą różne szczątki roślin, dlatego woda nie zawsze jest idealnie przejrzysta. Generalnie jednak jest to bardzo czysta rzeka. Jeżeli chodzi o ryby, to wędkarze oczywiście łowią, ale w porównaniu z tym co było kiedyś, są to znikome ilości. Ostatnio pojawiło się dużo sumów. Wędkarze uważają je za coś w rodzaju „chwastu”, ponieważ sum wyjada inne ryby. W tym roku koledzy łowili już naprawdę duże sztuki – nawet siedemnastokilogramowe.&nbsp;<br>Kiedyś, a wiem to z opowieści wędkarzy, sytuacja wyglądała inaczej. Wychodziło się nad rzekę i stosunkowo szybko można było złowić szczupaka, sandacza czy inną rybę. Dzisiaj trzeba czasami szukać ryby tygodniami. Myślę, że wpływ na to ma również stan wody. Wędkarze, którzy lepiej znają te sprawy, mówią, że ryby schodzą z Narwi do Zalewu Zegrzyńskiego. Tam naprawdę można złowić duże sztuki. Kiedy organizujemy spływy kajakowe z Wierzbicy, można tam również wypożyczyć łódź i wędkować. Wędkarze dopływają tam i łowią naprawdę ładne szczupaki czy leszcze.&nbsp;<br>Przy obecnym stanie wody ryby nie mają też takich warunków jak dawniej. Nie ma wylewów, nie ma rozlewisk, w których mogłyby się rozmnażać. Być może dlatego ryb w Narwi jest mniej, a część z nich przemieszcza się w kierunku Zalewu Zegrzyńskiego.</p><p><strong>Prowadzi pan sklepy rybne już od wielu lat. Jak przez ten czas zmieniła się dostępność ryb?</strong></p><p>W przyszłym roku minie 30 lat, odkąd prowadzę tę działalność. Dzisiaj sytuacja wygląda zupełnie inaczej niż kiedyś. W zasadzie wszystko jest nam przywożone przez dostawców, nie musimy już sami jeździć po towar. W tej chwili właściwie każdy gatunek ryby możemy mieć przez cały rok. Oczywiście zimą, kiedy zamarzają jeziora i stawy, trudniej o niektóre ryby słodkowodne, na przykład leszcze. Ale generalnie dostępność jest dobra.</p><p><strong>Czy dostawcy mówią, że dostępność ryb słodkowodnych zmienia się w związku z niedoborami wody i zmianami środowiska?</strong></p><p>Jeżeli mówimy o rybach słodkowodnych z Zalewu Wiślanego, naszych jezior mazurskich czy innych akwenów, to tej ryby jest – przynajmniej z punktu widzenia mojego sklepu i potrzeb mieszkańców Pułtuska – wystarczająco dużo. Mamy też na przykład w sklepie mrożone filety z sandacza, które pochodzą z Kazachstanu. Ludziom Kazachstan czasami kojarzy się z dawnym Związkiem Radzieckim i miejscami, gdzie mogło być brudno czy nieekologicznie. Tymczasem są tam piękne, czyste jeziora i rzeki. Oglądam filmy dotyczące Kazachstanu, a poza tym mój ojciec pracował w Kazachstanie, Uzbekistanie i Turkmenistanie. Był geodetą, więc znam jego opowieści z tamtych miejsc. Mówił, że jest tam bardzo czysto i ekologicznie.&nbsp;<br>Z zaopatrzeniem w ryby morskie również nie ma obecnie większego problemu.&nbsp;<br><br><br>&nbsp;</p><p><strong>Wypoczynek nad wodą. Z perspektywy osoby, która uprawia sporty wodne i prowadzi wypożyczalnię, obserwuje Pan zmiany w zainteresowaniu taką formą spędzania czasu?</strong></p><p>Generalnie chętnych jest więcej niż kiedyś. Może nie tyle do uprawiania sportu, ile do turystyki wodnej – kajaków, rowerków wodnych i innych tego typu aktywności. Wcześniej było tak, że wszyscy, którzy przychodzili, chcieli wypożyczyć rowerek. Kajaki natomiast stały. Ale od dwóch lat znowu się to zmieniło. Kajakiem przyjemniej jest sobie popływać niż rowerkiem. W każdym razie zainteresowanie turystyką wodną jest.</p><p><strong>A jeżeli chodzi o łodzie , to zdarzały się sytuacje, kiedy ze względu na niski stan wody nie mogły swobodnie pływać?</strong></p><p>Tak. Widziałem sytuacje, kiedy łodzie osiadały na mieliznach. Aż tak niskich stanów wody dawniej nie było. A przy okazji opowiem anegdotę. Siedzę sobie tutaj przy wypożyczalni i dzwoni telefon.&nbsp;<br>„Co wy robicie z tą rzeką? Dlaczego jej nie pogłębiacie?” – krzyczy zdenerwowana kobieta.&nbsp;<br>Mówię: „Pani się dodzwoniła do wypożyczalni kajaków”. Okazało się, że jej mąż chcąc wracać z Mazur, uszkodził już trzecią śrubę w łodzi.</p><p><strong>Czy pamięta Pan czasy, kiedy w Narwi była naprawdę wysoka woda i rzeka wylewała na sąsiednie tereny?</strong></p><p>Oczywiście. Po dużych zimowych opadach śniegu i późniejszych roztopach woda potrafiła wejść do budynku wodniaków na naszej przystani. Wszystko tu wokół wiosną było zalane. Tej wody w rzece jest coraz mniej. Od co najmniej czterech lat już tego nie obserwujemy. Po ostatniej śnieżnej zimie poziom wody był trochę wyższy, ale tak naprawdę nic to nie zmieniło. Jest za mało opadów w ciągu roku, panuje susza, stąd niski poziom rzeki.</p><p><strong>A jak ludzie zachowują się nad Narwią? Czy w Pana ocenie bardziej szanują przyrodę, mniej śmiecą?&nbsp;<br></strong>Wydaje mi się, że jest trochę lepiej. Brzegi są generalnie czystsze niż dawniej, choć oczywiście są miejsca, gdzie nadal jest sporo śmieci.</p><p><strong>Jest Pan ratownikiem wodnym i na pewno brał Pan udział w wielu akcjach. Czy pamięta Pan sytuację, która szczególnie utkwiła Panu w pamięci?</strong></p><p>Takich sytuacji było bardzo dużo. Pamiętam chłopaka, który stał na rowerku wodnym bez kapoka. Ostrzegałem go, że może wpaść do wody. W pewnym momencie przepłynęła motorówka, zrobiła falę i chłopak wpadł. Jego żona zaczęła krzyczeć, że on nie umie pływać. Rzuciłem mu kapoki, a potem wskoczyłem do wody i zacząłem go holować. Najbardziej zaskoczyło mnie to, że wokół stało kilkadziesiąt osób i nikt nie ruszył na pomoc, a miałem ciężko wydostać go na pomost. Pomógł mi dopiero kolega Stasiu, który znalazł się tam zupełnie przypadkiem, przejeżdżał na rowerze.</p><p><strong>A bywa też chyba zabawnie?</strong></p><p>Oczywiście. Kiedyś żona ratowała starszego pana, który wypadł z kajaka. Złapała go za bluzkę i próbowała wyciągnąć, a on, stojąc po pas w wodzie, mówił do niej: „Niech pani mnie puści, bo pani mnie udusi!”.&nbsp;<br>Zdarzają się też zabawne telefony. Dzwoni pani i pyta, w jakim kolorze mam rowerki wodne. Zdziwiony pytam więc, w czym rzecz, a ona, że musi wiedzieć, jak się ubrać.</p><p><strong>Co jest najczęstszą przyczyną wypadków na wodzie i utonięć?</strong></p><p>Moim zdaniem na pierwszym miejscu jest alkohol. W tym roku mieliśmy tragiczną sytuację w okolicy, przy moście. Pijany ojciec wszedł synowi na plecy. Syn miał około 18 lat. W pewnym momencie ojciec osunął się do wody i utonął na oczach syna. To są dramatyczne sytuacje, których można uniknąć.</p><p><strong>Dużo mówi się również o skuterach wodnych, o hałasie i zawrotnych prędkościach, jakie osiągają...</strong></p><p>Przede wszystkim mogą stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa, ale wpływają też na środowisko. Próbuje się ograniczać prędkość do 6 km/h i zakazywać wytwarzania fali. Są tacy, którzy tych zasad przestrzegają, ale niestety, część pływa na pełnym gazie, płosząc ptaki i ryby, zagrażając bezpieczeństwu innych osób przebywających na rzece. Pamiętam kolizję skutera z rowerkiem wodnym, na którym było małżeństwo z córką. Przy dużej prędkości i braku odpowiednich umiejętności bardzo łatwo o wypadek.</p><p><strong>Jak ocenia Pan zaangażowanie wodniaków i ratowników w dbanie o Narew?</strong></p><p>Ratownicy patrolują rzekę i dbają o bezpieczeństwo, a wodniacy również angażują się w sprzątanie. Zbieramy śmieci z kanałów. Mamy ograniczone możliwości, kompleksowe działania w tej kwestii należą do Wód Polskich, ale z tego co wiem, przeszkodą są oczywiście finanse. Na systematyczne dbanie o rzekę, czyszczenie i pogłębianie, potrzeba ogromnych pieniędzy.</p><p><strong>Jak widzi Pan przyszłość turystyki wodnej?</strong></p><p>Jestem optymistą, myślę, że będzie się rozwijała. Prowadzę spływy kajakowe i uczestniczy w nich coraz więcej małych dzieci, co zaszczepia w nich miłość do wody, a zawsze będę powtarzał, że woda kształtuje charakter, uczy pokory, rozsądku, no i oczywiście daje ogromne możliwości aktywnego spędzania czasu wolnego. Dlatego uważam, że już najmłodsze dzieci warto z nią oswajać.</p><p><strong>Obecnie Pułtusk prowadzi ogromną inwestycję, jaką jest rewitalizacja kanałów. Uważa Pan że to krok w dobrym kierunku?&nbsp;</strong></p><p>Zdecydowanie. To ogromna szansa, inwestycja która wpłynie zarówno na przyrodę, jak też niewątpliwie na rozwój turystyki w naszym mieście. Pułtusk jest przecież pięknym miastem, powtarzają mi to często ludzie przychodzący na przystań nad Narew. Nazywamy się Wenecją Mazowsza i naprawdę mamy czym się pochwalić, tylko trzeba o to dbać. Pamiętam małżeństwo, które przyjechało do nas z Kobyłki i było zachwycone miastem i jego położeniem nad rzeką. Bardzo dużo ludzi spaceruje nad wodą, korzysta z jej uroków – starsi, młodzież, dzieci. Mam wrażenie, że nigdy wcześniej nie było tutaj tylu ludzi i to bardzo cieszy.</p><p><strong>Na koniec powróćmy do ryb. Ich ceny rosną, a mimo tego zainteresowanie Pana sklepem nie maleje. Z czego to wynika?</strong></p><p>Rzeczywiście, z roku na rok sprzedajemy coraz więcej ryb. Prowadzę ten sklep prawie 30 lat i choć powstało dużo marketów, nasze obroty rosły. Zwiększaliśmy nawet zatrudnienie. Mamy też smażalnię nad Narwią, którą odwiedzają tłumy smakoszy ryb, szczególnie w weekendy. Staramy się utrzymywać „pułtuskie ceny”, a do tego ryba jest świeża i smaczna. W piątki, soboty i niedziele są tłumy!</p><p><strong>Bardzo dziękuję za rozmowę.&nbsp;<br>Rozmawiała Ewa Dąbek.</strong></p><p><br><br>&nbsp;</p><p><br><br>&nbsp;</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Zapraszamy do lektury wywiadu z Piotrem Socharskim]]></title>
            <link>https://www.pultuszczak.pl/artykul/11896,zapraszamy-do-lektury-wywiadu-z-piotrem-socharskim</link>
            <guid>https://www.pultuszczak.pl/artykul/11896,zapraszamy-do-lektury-wywiadu-z-piotrem-socharskim</guid>
            <pubDate>Wed, 30 Sep 2026 14:57:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.pultuszczak.pl/data/articles/xga-16x9-zapraszamy-do-lektury-wywiadu-z-piotrem-socharskim-1790773111.webp" type="image/webp" medium="image" /><description>Film</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Film</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Kondolencje]]></title>
            <link>https://www.pultuszczak.pl/artykul/11895,kondolencje</link>
            <guid>https://www.pultuszczak.pl/artykul/11895,kondolencje</guid>
            <pubDate>Wed, 30 Sep 2026 12:37:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.pultuszczak.pl/data/articles/xga-16x9-kondolencje-1790764762.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description></description>
            <content:encoded><![CDATA[ <figure class="image"><img style="aspect-ratio:992/682;" src="https://static2.pultuszczak.pl/data/wysiwig/2026/09/30/41-kondolencje-pul-b2-26.jpg" width="992" height="682"></figure> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Luksusowe alkohole jako prezent – co warto wiedzieć przed zakupem]]></title>
            <link>https://www.pultuszczak.pl/artykul/11893,luksusowe-alkohole-jako-prezent-co-warto-wiedziec-przed-zakupem</link>
            <guid>https://www.pultuszczak.pl/artykul/11893,luksusowe-alkohole-jako-prezent-co-warto-wiedziec-przed-zakupem</guid>
            <pubDate>Wed, 30 Sep 2026 10:32:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.pultuszczak.pl/data/articles/xga-16x9-luksusowe-alkohole-jako-prezent-co-warto-wiedziec-przed-zakupem-1790757276.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Wybór alkoholu na prezent to zadanie trudniejsze, niż mogłoby się wydawać – zbyt oczywisty wybór może rozczarować, a zbyt ryzykowny nie trafić w gusta obdarowanego. Jeśli szukacie czegoś wyjątkowego, </description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Wybór alkoholu na prezent to zadanie trudniejsze, niż mogłoby się wydawać – zbyt oczywisty wybór może rozczarować, a zbyt ryzykowny nie trafić w gusta obdarowanego. Jeśli szukacie czegoś wyjątkowego, warto sprawdzić ofertę <a href="https://finespirits.pl/pl/">luksusowych alkoholi</a>, która pozwala dopasować prezent do konkretnej osoby i okazji.</p><h2>Jakie luksusowe alkohole sprawdzą się jako prezent</h2><p>Nie każdy drogi trunek automatycznie sprawdzi się jako trafiony prezent – kluczowe jest dopasowanie do gustu i wiedzy obdarowanego o alkoholach.</p><p>Dla osoby, która ceni klasykę i sprawdzone marki, dobrym wyborem będzie whisky lub koniak z uznanej destylarni – produkty o stabilnej, powszechnie docenianej jakości, które nie wymagają specjalistycznej wiedzy, by je docenić.</p><p>Dla kogoś, kto lubi eksplorować nowe smaki, lepszym pomysłem może być rzadsza whisky single malt, wino z mniej oczywistego rocznika lub trunek z limitowanej edycji – coś, czego raczej nie kupiłby samodzielnie na co dzień.</p><p>Warto też pomyśleć o kontekście prezentu. Na jubileusz czy rocznicę dobrze sprawdzi się butelka z rocznika mającego symboliczne znaczenie, a na prezent firmowy – elegancko zapakowany zestaw, który dobrze prezentuje się bez konieczności znajomości szczegółów degustacyjnych.</p><h2>Na co zwrócić uwagę – rocznik, edycja limitowana, opakowanie</h2><p>Przy wyborze luksusowego alkoholu na prezent warto zwrócić uwagę na kilka elementów, które podnoszą wartość i odbiór podarunku.</p><p><strong>Rocznik</strong> ma znaczenie szczególnie przy winach i niektórych whisky – butelka z rocznika odpowiadającego ważnej dacie (np. rok urodzenia lub ślubu) dodaje prezentowi osobistego charakteru, który trudno przecenić.</p><p><strong>Edycja limitowana</strong> to element, który podkreśla wyjątkowość podarunku. Butelki z ograniczonej serii często mają też potencjał kolekcjonerski, co może być dodatkowym atutem dla obdarowanego zainteresowanego trunkami premium.</p><p><strong>Opakowanie</strong> odgrywa większą rolę, niż mogłoby się wydawać. Elegancka, oryginalna skrzynka czy pudełko prezentowe wpływa na pierwsze wrażenie i sprawia, że nawet standardowa butelka wygląda na bardziej ekskluzywny podarunek.</p><p>Warto też sprawdzić, czy sklep oferuje możliwość personalizacji – np. grawer na butelce czy dedykowaną kartkę – co dodatkowo podnosi wartość emocjonalną prezentu.</p><h2>Gdzie szukać</h2><p>Poszukiwanie odpowiedniego luksusowego alkoholu warto zacząć od miejsc oferujących szeroki, starannie wyselekcjonowany asortyment, a nie przypadkowy wybór z półki osiedlowego sklepu.</p><p>Sklepy specjalistyczne, zarówno stacjonarne, jak i internetowe, zwykle oferują szerszą gamę produktów premium oraz opisy pomagające dopasować trunek do konkretnej okazji. To też miejsca, gdzie łatwiej znaleźć edycje limitowane czy rzadsze roczniki, których nie ma w standardowej ofercie.</p><p>Zakupy online dają dodatkową przewagę – możliwość spokojnego porównania kilku opcji, przeczytania szczegółowych opisów i wybrania prezentu bez presji czasu, jaka często towarzyszy zakupom stacjonarnym tuż przed okazją.</p><h2>Podsumowanie</h2><p>Dobrze dobrany luksusowy alkohol na prezent to połączenie znajomości gustu obdarowanego, odpowiedniego rocznika lub edycji oraz starannego opakowania. Poświęcenie chwili na przemyślenie tych elementów sprawia, że prezent przestaje być przypadkowym wyborem, a staje się czymś naprawdę zapamiętanym.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[XII Pułtuskie Teatry Amatorskie – Konkurs PTA-K]]></title>
            <link>https://www.pultuszczak.pl/artykul/11894,xii-pultuskie-teatry-amatorskie-konkurs-pta-k</link>
            <guid>https://www.pultuszczak.pl/artykul/11894,xii-pultuskie-teatry-amatorskie-konkurs-pta-k</guid>
            <pubDate>Wed, 30 Sep 2026 10:29:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.pultuszczak.pl/data/articles/xga-16x9-xii-pultuskie-teatry-amatorskie-konkurs-pta-k-1790758878.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Są takie dni i takie wydarzenia, na które czekamy długie miesiące. Dla pułtuskich teatromanów, w roku 2026, ów oczekiwany dzień to 24 września, kiedy to na deskach NASZEGO KINO - TEATRU spotkali się twarzą w twarz i oko w oko aktorzy-amatorzy i liczni widzowie.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>CO BYŁO, TO BYŁO, CO JEST, TO JEST!</strong></p><p>Oto więc pierwsza konkursowa premiera – CHŁOPCY Stanisława Grochowiaka w reżyserii Adama Gadomskiego i w wykonaniu TEATRU pod DĘBEM. I reżyser GADOMSKI, i zespół TEATRU pod DĘBEM – znani, lubiani, nagradzani.</p><p>Bohaterami dramatu Grochowiaka są mieszkańcy domu spokojnej starości, a to: Kalmita, Jan Nepomucen Pożarski, Jo-jo, Smarkul, Profesor i Hrabina de Profundis. I już od pierwszych scen sztuki widz orientuje się, że ani dom starości (a fe, co to za nazwa!) nie jest spokojny, ani bohaterowie nie stoją jeszcze nad grobem. Pozostali pod opieką zakonnic: Siostry Przełożonej - która sama – jak to się mówi – z powodzeniem mogłaby być pensjonariuszką przytułku-przechowalni dla ludzi podeszłego wieku, oraz despotycznej Siostry Marii, nie popadli w starczy marazm. Wręcz przeciwnie – starają się być wolnymi, odnajdywać w nie swoim domu małe radości, też buntować się przeciwko zakazom, ba, też płatać figle swoim opiekunkom.</p><p>Nie, absolutnie nie są stetryczali; odcięcie od środowisk, w którym żyli, od ludzi, których kochali, nie spowodowało, że stali się figurami czekającymi na ostateczność w swoich łóżkach – trumnach. Nie zgadzają się na samotność i odizolowanie, chcą zaznawać szczęścia, uczuć, emocji, których często szukają, w powrocie do czasów młodości.</p><p>Dramat Grochowiaka to istne pole do popisu dla zespołu Adama Gadomskiego i dla niego jako reżysera i aktora. Zespół, sprawnie prowadzony ręką reżysera, pokazał cały wachlarz ludzkich charakterów. Aktorzy, doskonale obsadzeni w danych rolach, sprostali zdaniu nakreślonemu przez autora CHŁOPCÓW. I to jak!</p><p>AKTORZY.</p><p>Refleksyjny, kontemplujący, ze spokojny smutkiem na twarzy, rozgoryczony w ostatniej scenie sztuki to Kalmita, w którego wcielił się Józef Dyga. Józek teatralnego bakcyla połknął na full i to dawno temu. Oszczędnymi środkami wyrazu zagrał mężczyznę dystyngowanego, ale zgorzkniałego, noszącego w sobie smutek i nostalgię.</p><p>Jan Nepomucen Pożarski – Wojciech Szydłowski zaprezentował postawy niezgody na odejście młodości. Wejście w CHŁOPIĘCOŚĆ, której trzymają się psikusy, dawała mu poczucie zatrzymania czasu, też zainteresowanie płcią piękną... A inni? Profesor – Andrzej Michalik – stworzył wiarygodną postać erudyty, mężczyzny z dużą kulturą osobistą, osoby uciekającej w ironię, traktującej starość jako więzienie. Narcyza Kalmitowa wcieliła się swobodnie w rolę egocentryczki, łaszącej się do męża gestami pełnymi zatroskania. Jakże ona skupiała się na sobie, tak zachowując pozory atrakcyjności. Manipulantka na 102. Siostra Przełożona - Elżbieta Gierek, naczelna aktorzyca TEATRU – zagrała dobroduszną zakonnicę, z humorem i... lukami w pamięci często przynależnymi podeszłemu wiekowi. W jej grze wiele było momentów humorystycznych – stworzyła rolę z dużym poczuciem humoru, z dobroduszną, z ludzką twarzą. Mądra kobieta, w tym sęk, że bierna. Siostra Maria – Anna Jeż, przekonująco wcieliła się w postać zakonnicy osoby zdecydowanej, rygorystycznej, pełnej ochoty ujarzmianie "chłopców"; to ich antagonistka, czarny charakter – bez empatii. Smarkul? Zagrał ordynansa Jo-jo, wycofanego i nieśmiałego, najbardziej uległego z wszystkich `chłopców`. Bywało, że bywał emocjonalny. Hrabina de Profundis – Agnieszka Łempicka świetnie zagrała dystyngowaną damę, kobietę nie dająca sobie zabrać namiastek niezależności. Wiktoryna – Zofia Kubicz to młodziutka aktoreczka doskonale radząca sobie na scenie, grająca ze swobodą, bez wysiłku i cienia tremy, świeża, prawdziwa w swojej roli. No i Jo-jo, Adam Gadomski, wychwytujący wszystkie emocje postaci nakreślonej przez Grochowiaka, a najpiękniejszy był w swojej CHŁOPIĘCOŚCI, w przedrzeźnianiu, w mimice i ruchach. Gadomski na scenie to konglomerat odcieni charakteru - zgryźliwości, złośliwości, ironii, ale też koleżeństwa i honoru, walki o swoje.</p><p>Idealna to obsada, profile osób, które odmówiły uczestnictwa w starzeniu się – bardziej myśli niż ciała. I to gdzie? W miejscu dojmująco smutnym, z którego nie ma ucieczki.</p><p>- Jestem powalony! – usłyszałam – tuż po spektaklu – od mężczyzna z pierwszego rzędu.</p><p>A ponadto zasługą aktorów i ich artystycznego kunsztu było, że widzowie wychodzili z TEATRU z refleksjami nad starością, z sercami pełnymi emocji, związanymi z człowieczą jesienią życia. Z myślą o samotności seniorów, o ich ograniczeniu wolności osobistej i braku samostanowienia. Z myślą o wyalienowaniu. Z nieliczeniem się z potrzebami starych ludzi. Z tymi, którzy dla dużej części społeczeństwa są przezroczyści.</p><p>I wychodzili, miejmy nadzieję, z myślą, że ktoś w podeszłym wieku to też człowiek... tylko starszy.</p><p><strong>PO PROSTU JESTEM ORADCOWANA</strong></p><p><strong>Drugi dzień świętowania PTA-K-a, 25 września, przyniósł premierę komedii RADCY PANA RADCY Michała Bałuckiego w wykonaniu grupy teatralnej UCHO OD ŚLEDZIA w reżyserii Karoliny Ambroziak – Sawickiej i Sylwii Grzesiak. Pań już sławnych.</strong></p><p>Moja najkrótsza recenzja? Jestem zakochana. Jestem oczarowana. Po prostu jestem... ORADCOWANA. Powiem górnolotnie. Kreacje aktorskie piękne jak krople rosy, jak brzask poranka. Do smakowania jak najlepsza słodycz. Wszystkich razem i każdego z osobna. Barwna mozaika ludzkich charakterów i zachowań, a postaci pełnokrwiste, jakby wprost wyjęte z mieszczańskiego, XIX-wiecznego domu pana radcy. A aktorzy i aktorki jak adepci najlepszych szkól teatralnych.</p><p>Na walory artystyczne premiery, na jej urok i zabawę widowni wpłynęła i reżyseria utalentowanych pań, i galeria przednich aktorek i aktorów, powiązanych rodzinnie. Bo oto mamy Pawła Grzywacza (to Piotr) i jego córkę Olgę Grzywacz (Helenka), Sylwię Grzesiak (Ewa, żona Piotra) i jej córkę Blankę Grzesiak (Służąca), Karolinę Ambroziak-Sawicką (Eufrozyna) i jej męża Stanisława Sawickiego(Muzyk). W tym rodzinnym zespole doskonale się znaleźli: Michał Żuk (Zdzisław), Dawid Wielgo (Karol), Apolonia Ambroziak(Muzyk, siostra p. Karoliny).</p><p>Humor, jako narzędzie wielce pożądane, spełnił swoją artystyczną rolę w sztuce pani Sylwii i pani Karoliny; humor ma bowiem wielką moc. I tego humoru, śmiechu jest w sztuce zatrzęsienie. Wynika on z gry aktorskiej – z mimiki, tańca, gestów i ruchów, oraz z komedii pomyłek/omyłek, na których fabuła sztuki się zasadza. Na serii nieporozumień i zbiegów okoliczności, prowadzących do totalnego zamieszania, które to aktorzy zagrali w sposób olśniewający.</p><p>A najwyraźniej i brawurowo zagrali: rozedrgana emocjami Sylwia Grzesiak (dykcja klarowna i czysta) - wygrała przywary swojej postaci: ekscytację, znudzenie mężem, romans ze Zdzisławem. Też jej sceniczny mąż - Paweł Grzywacz (porywający w stanie upojenia alkoholowego), ów nieudacznik życiowy siedzący pod pantoflem żony, naiwny konformista. Też Olga Grzywacz, najpierw figlarka - jeszcze dziecina, żywiołowa, potem mądra, rozsądna dziewczyna, przedstawicielka młodego pokolenia, wygłaszająca długie monologi z nienaganną dykcją, perfekcyjną i bez cienia tremy i zawstydzenia liczną widownią.</p><p>Talenty na miarę scenicznych desek dużych miast.</p><p>Nie do zapomnienia są i ONI...Różnorodnie utalentowana Karolina Ambroziak – Sawicka, wcielająca się w rolę Guwernantki, starej panny marzącej o miłości, subtelnie i wiarygodnie poprowadziła swoją rolę. Była zakochana, szczęśliwa, trochę tym szczęściem rozćwierkana. Michał Żuk - Zdzisław, pokazany jako cyniczny łowca posagów, zmienny w uczuciach i Dawid Wielgo, chętnie przyjmujący dobro, które przyniósł mu los.</p><p>No i Blanka Grzesiak, służąca Dziszewskich z impetem oddająca się pracom domowych... To młodziutka aktoreczka z dużym potencjałem, która swoją rolę w RADCACH wygrała mimiką, grą twarzy i ciała. Artystycznym nerwem.</p><p>Ponadto: scenografia udana, kostiumy przednie, pomysł z włączeniem w fabułę wstawek: muzyki, śpiewu, tańca niebanalny.</p><p>&nbsp;</p><p style="text-align:right;" id="tekst"><i>Ciąg dalszy nastąpi.Grażyna Maria Dzierżanowska</i></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Zmarł Jerzy Załoga]]></title>
            <link>https://www.pultuszczak.pl/artykul/11892,zmarl-jerzy-zaloga</link>
            <guid>https://www.pultuszczak.pl/artykul/11892,zmarl-jerzy-zaloga</guid>
            <pubDate>Wed, 30 Sep 2026 10:09:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.pultuszczak.pl/data/articles/xga-16x9-zmarl-jerzy-zaloga-1790756775.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Dziś dotarła do nas smutna wiadomość o śmierci znanego Pułtuszczanina JERZEGO ZAŁOGI, który kilkanaście dni temu odbierał na uroczystej sesji Rady Miejskiej medal Za Zasługi dla Miasta Pułtuska. Bliskim składamy najszczersze wyrazy współczucia. Przypominamy wywiad, którego kilka lat temu udzielił Tygodnikowi Jerzy Załoga</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>Pułtuskie rzemiosło rośnie w siłę&nbsp;<br>Z Jerzym Załogą, starszym pułtuskiego CECHU, wyróżnionym niedawno szablą Jana Kilińskiego, rozmawia Grażyna M. Dzierżanowska.<br></strong>&nbsp;</p><p><strong>Pan jest silnie związany z pułtuskim rzemiosłem.<br></strong><br>Tak, mój tata był rzemieślnikiem, szewcem-cholewkarzem. Miał dwa dyplomy mistrzowskie. Ale do rzemiosła mnie nie zachęcał, wręcz zniechęcał z uwagi na moje ... bezpieczeństwo. W latach 50., 60. rzemiosło było gnębione przez władze, tata kilkakrotnie siedział w więzieniu i nie chciał, żebym ja to też przeżywał. Nie było przydziału surowców dla rzemiosła, tata kupował skóry różnego rodzaju na swoją rękę, a władze żądały, aby powiedział, od kogo je kupuje.<br><strong><br>A że tata nie chciał ujawnić kontaktów handlowych...</strong><br>... to go zastraszano. Siedział maksymalnie 3 miesiące w pułtuskim więzieniu. Ale nie ma co ukrywać, pociągały mnie względy finansowe. Najpierw jednak piastowałem kierownicze stanowisko w Obwodowym Urzędzie Pocztowo - Telekomunikacyjnym, zarabiałem tam około 5 tysięcy, dużo...<strong><br><br>I pomyślał Pan: odejdę z tego Urzędu.<br></strong><br>Tak, chociaż proponowano mi przejście do dyrekcji Okręgu do Warszawy. No, ale te względy finansowe... Dorabiałem u taty, szyłem cholewki na maszynie i tę swoją miesięczną pensję, którą otrzymywałem z Obwodu, zarabiałem przez ... dziesięć dni. Tak, pieniądze gubią ludzi...<br><strong><br>Ale i czynią coś dobrego.<br></strong><br>Oczywiście, i jak tata przeszedł na emeryturę, przejąłem zakład mieszczący się w alei Polonii 3, w którym pracowały 3 osoby. Po 3 miesiącach zatrudniałem już 15 osób.<strong><br><br>I robił pan buty... na potęgę.<br></strong><br>Na potęgę. I jednocześnie zdobyłem papiery mistrzowskie w szewstwie i w cholewkarstwie. Robiliśmy buty damskie i męskie. Największym naszym odbiorcą był bazar Różyckiego a Warszawie i sklepy na Marszałkowskiej. Pułtuszczanie zaś robili u nas buty obstalunki.<strong><br><br>Kłopoty z zaopatrzeniem w skóry były nadal?&nbsp;</strong><br>&nbsp;</p><p>Tak, ale już nie na taką skalę jak kiedyś. Ale podstawowym źródłem zaopatrzeniem w surowce był bazar Różyckiego. Ale już powoli powstawały i sklepiki, za Gierka trochę nam pofolgowali.</p><p><strong><br>Co było potrzebne, aby zrobić dobry i ładny but?<br></strong><br>Dobry surowiec i dobre modelarstwo. Wzory sami tworzyliśmy, projektowaliśmy. Największy hit był mojego pomysłu, to były buty z rafii. Na koturnie drewnianej, spody okładane rafią i wierzchy też były z rafii. Typowo letnie obuwie. Produkowaliśmy około 7-8 tysięcy miesięcznie.<br><strong><br>O matko!<br></strong><br>Ta praca wymagała tylko manualnego sprytu. Co najmniej cztery lata robiliśmy te buty. Pół Pułtuska kobiet w nich chodziło!<strong><br><br>Ale rozstał się Pan z zakładem szewskim.<br></strong><br>Praca fizyczna była coraz droższa, nastąpił ogromny postęp w technologii, w maszynach, szewców było coraz mniej, trzeba by było przestawić się na produkcję maszynową. A że żona ma obywatelstwo amerykańskie po swojej mamie, mogliśmy wyjechać na stałe do Stanów Zjednoczonych, ale nie wiedzieliśmy, czy będziemy chcieli tam żyć. Najpierw na trzy miesiące wyjechała żona, wróciła, później pojechałem ja. Pracowałem tam pół roku, zapoznałem się z tamtejszą rzeczywistością i ... wróciłem. Pomyśleliśmy, że Stany nie dla nas, praca dzień i noc, żeby utrzymać się na dobrym poziomie... A gdzie czas na dzieci, gdzie czas na rodzinę, gdzie miłość, gdzie seks (śmiech). Tam młodzi ludzie tylko się mijali w domu... A tu nam się przecież dobrze powodziło, jednak aż tak dużych środków finansowych na zakup parku maszynowego nie miałem. Szukałem tańszych maszyn do produkcji obuwia i przypadkiem w "Życiu Warszawy" trafiłem na ogłoszenie o sprzedaży maszyny do rozlewu wód gazowanych. W Pułtusku nie było odpowiedniej ilości napojów, więc sprowadziłem tę linię. Przywiozłem ją w maju `85 roku, a 12 lipca wyszła pierwsza oranżadka. Zakład się mieścił na Wojska Polskiego. Na dzień dobry pracowało 8 osób, ale szybko zakład rozbudowałem. Stać mnie było na dokupienie kolejnych maszyn, aż przyszedł `90 rok, państwowe firmy zaczęły sprzedawać maszyny osobom prywatnym i wówczas zamówiłem linię w Poznaniu i to była linia dość unikalna w Polsce, 4 tysiące butelek na godzinę. I tak jeszcze prowadziłem wytwórnię do ubiegłego roku. Obecnie jest wygaszona, konkurencja jest duża, firmy zachodnie wykończyły rodzime wytwórnie wód gazowanych.<br><strong><br>I tak doszliśmy do pytania o stan rzemiosła w Pułtusku. Rzemiosło jest czy go nie ma?<br></strong><br>Jest! Kiedy powstała TRZECIA RP w Cechu było zarejestrowanych ponad 500 zakładów rzemieślniczych. W `90 roku zostało około 40 rzemieślników z krwi i kości. To była katastrofa. W tej katastrofie zostałem starszym Cechu, żeby m. in. ratować Cech pułtuski. I udało się. mamy dziś ponad 115 rzemieślników. I z roku na rok mamy ich więcej. Szewstwo, krawiectwo, fryzjerstwo, kucharstwo, mechanika samochodowa, blacharstwo, introligatorstwo... No i Cech kształci uczniów rzemiosła, mamy około 300 uczniów.<strong><br><br>Zrobiłby Pan dziś buciki swojej żonie?<br></strong><br>Zrobiłbym. Tylko kiedyś parę butów robiłem w sześć godzin, dziś zeszłoby mi się ze 30 godzin.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[ZOSTALI WYPĘDZENI, A BYLI TU OD WIEKÓW]]></title>
            <link>https://www.pultuszczak.pl/artykul/11891,zostali-wypedzeni-a-byli-tu-od-wiekow</link>
            <guid>https://www.pultuszczak.pl/artykul/11891,zostali-wypedzeni-a-byli-tu-od-wiekow</guid>
            <pubDate>Tue, 29 Sep 2026 19:04:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.pultuszczak.pl/data/articles/xga-16x9-zostali-wypedzeni-a-byli-tu-od-wiekow-1790701658.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Jak co roku, przed pomnikiem poświęconym pamięci pułtuskich Żydów, odbyła się uroczystość związana z 87. rocznicą deportacji z Pułtuska ludności żydowskiej. Zgromadziła młodzież szkolną, przedstawicieli władz miasta, powiatu i instytucji</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Spotkanie poprowadziła Wanda Koniecka-Pieńkos. Jako pierwszemu oddała głos Januszowi Szczygłowi, który – jak zaznaczyła –" jest pamięcią naszego miasta, człowiekiem zbierającym informacje o mieście, kronikarzem". Swój spicz rozpoczął od słów: -26 września 1939 roku Niemcy chcieli udowodnić, że ziemskie miłosierdzie całkowicie opuściło to miasto. Gdy tysiące Żydów, naszych sąsiadów, spędzono za Narew. W nurt rzeki. Tonęli i ginęli bez prawa do pochówku. Wydawało się, że świat oszalał, że Boże Miłosierdzie -Rachamim- oznaczające czysty, absolutnie bezinteresowny akt dobroci i łaski - zostało w błocie. A Bóg milczy...</p><p>Jako drugi wypowiedział się Gil Stein, którego przodkowie wywodzili się z Pułtuska, miasta, w którym obecnie mieszka pan Gil. Opowiedział pokrótce dramatyczną historię swojej matki, która jako dziecko opuściła rodzinne gniazdo wskutek deportacji społeczności pochodzenia żydowskiego (to około siedmiu tysięcy osób), 26 września 1939 roku.</p><p>Wanda Koniecka – Pieńkos odczytał list napisany przez Zafrirę Malovany – Shmukler (przewodniczącą ORGANIZACJI PUŁTUSK w Izraelu), w którym nadawczyni podziękowała Pułtuszczanom za pamięć o mieszkańcach dawnego Pułtuska, również za coroczne obchody rocznic związanych z dramatycznymi wydarzeniami sprzed 87 laty.</p><p>Ostatnim punktem uroczystości było złożenie kwiatów przed pomnikiem, będących symbolem pamięci o pułtuskich Żydach.</p><p style="text-align:right;" id="tekst"><i>GMD</i></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Tak się jedzie nowym wiaduktem w Zegrzu]]></title>
            <link>https://www.pultuszczak.pl/artykul/11890,tak-sie-jedzie-nowym-wiaduktem-w-zegrzu</link>
            <guid>https://www.pultuszczak.pl/artykul/11890,tak-sie-jedzie-nowym-wiaduktem-w-zegrzu</guid>
            <pubDate>Tue, 29 Sep 2026 16:57:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.pultuszczak.pl/data/articles/xga-16x9-tak-sie-jedzie-nowym-wiaduktem-w-zegrzu-1790693910.webp" type="image/webp" medium="image" /><description>Film</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Film</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Podpisanie umowy na zakup nowego autobusu dla Środowiskowego Domu Samopomocy w Pułtusku]]></title>
            <link>https://www.pultuszczak.pl/artykul/11889,podpisanie-umowy-na-zakup-nowego-autobusu-dla-srodowiskowego-domu-samopomocy-w-pultusku</link>
            <guid>https://www.pultuszczak.pl/artykul/11889,podpisanie-umowy-na-zakup-nowego-autobusu-dla-srodowiskowego-domu-samopomocy-w-pultusku</guid>
            <pubDate>Tue, 29 Sep 2026 16:05:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.pultuszczak.pl/data/articles/xga-16x9-podpisanie-umowy-na-zakup-nowego-autobusu-dla-srodowiskowego-domu-samopomocy-w-pultusku-1790691225.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>We wtorek 29 września, w Starostwie Powiatowym w Pułtusku, odbyło się podpisanie umowy na realizację zadania pn. „Likwidacja barier transportowych. Zakup autobusu 22 i więcej osobowego przystosowanego do przewozu osób niepełnosprawnych, w tym dwóch na wózkach inwalidzkich dla Środowiskowego Domu Samopomocy w Pułtusku”.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Umowę ze strony Samorządu Powiatu Pułtuskiego podpisali Starosta Pułtuski Robert Czyżewski oraz Wicestarosta Emilia Gąsecka, natomiast ze strony wykonawcy Prezes firmy BUS-Center Sp. z o.o. ze Strawczyna Tomasz Gad. To właśnie ta firma przedstawiła najkorzystniejszą ofertę w postępowaniu o udzielenie zamówienia publicznego, w którym łącznie wpłynęły 3 oferty. Podpisanie umowy odbyło się w obecności Dyrektora Środowiskowego Domu Samopomocy w Pułtusku Łukasza Ruszkowskiego.</p><p>Wartość przedmiotu zamówienia wynosi 412 050,00 zł. Zadanie jest dofinansowane ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych (PFRON) w ramach „Programu wyrównywania różnic między regionami III” – Obszar D, realizowanego przez Powiat Pułtuski.</p><p>Zgodnie z umową wykonawca zrealizuje zamówienie w terminie do 60 dni od daty podpisania umowy, jednak nie później niż do dnia 30 listopada 2026 r.</p><p>inf., zdj. Wydział Rozwoju i Promocji Starostwa Powiatowego w Pułtusku</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Z czterema promilami na obwodnicy]]></title>
            <link>https://www.pultuszczak.pl/artykul/11888,z-czterema-promilami-na-obwodnicy</link>
            <guid>https://www.pultuszczak.pl/artykul/11888,z-czterema-promilami-na-obwodnicy</guid>
            <pubDate>Tue, 29 Sep 2026 15:21:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.pultuszczak.pl/data/articles/xga-16x9-z-czterema-promilami-na-obwodnicy-1790688402.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Wzorowa reakcja świadka.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Do zdarzenia doszło 28 września, o godz.19, na obwodnicy Pułtuska. Jeden z kierowców zauważył samochód osobowy, którego kierujący poruszał się w sposób skrajnie niebezpieczny, stwarzając bezpośrednie zagrożenie na drodze. Świadek nie pozostał obojętny, tylko natychmiast zadzwonił pod numer alarmowy, na bieżąco przekazując policjantom lokalizację oraz kierunek jazdy podejrzanej Hondy.&nbsp;<br>Dzięki precyzyjnemu zgłoszeniu, skierowani na miejsce funkcjonariusze Policji zlokalizowali wskazany pojazd do kontroli. Za kierownicą siedział 46-letni mieszkaniec powiatu ciechanowskiego.&nbsp;Gdy mundurowi poddali go badaniu na stan trzeźwości, urządzenie wskazało blisko 3,8 promila alkoholu w organizmie. Dodatkowo okazało się, że 46-latek to recydywista. Mężczyzna wsiadł za kierownicę pomimo decyzji o cofnięciu uprawnień oraz wbrew dwóm zakazom sądowym wydanym przez Sąd Rejonowy w Płocku oraz Sąd Rejonowy w Ciechanowie.&nbsp;Oznacza to, że 46-latek do końca życia, nie miał prawa wjechać na drogę publiczną.</p><p>Dzięki zdecydowanej reakcji innego uczestnika ruchu i sprawnej akcji pułtuskiej policji, skrajnie nieodpowiedzialny kierowca został w porę wyeliminowany z ruchu drogowego. 46-latek za swoje czyny ponownie stanie przed sądem.</p><p>Złamanie sądowego zakazu prowadzenia pojazdów, to poważne przestępstwo, za które grozi kara od 3 miesięcy do nawet 5 lat pozbawienia wolności. W przypadku kierowców, którzy wsiadają za kierownicę po alkoholu mimo wcześniejszego, dożywotniego zakazu, sądy podchodzą do sprawy niezwykle rygorystycznie – w takich sytuacjach recydywistom realnie grozi bezwzględna kara więzienia. Mężczyzna musi się również liczyć z ogromnymi konsekwencjami finansowymi.&nbsp;</p><p>Policjanci przypominają, że szybka informacja od świadków to często kluczowy element walki z piratami drogowymi. Widząc podejrzane zachowanie na drodze, zawsze warto natychmiast wybrać numer 112 – jedno zgłoszenie może uratować ludzkie życie.</p><p>nadkom. Milena Kopczyńska/RJ</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Bezkarne parkowanie na przystanku]]></title>
            <link>https://www.pultuszczak.pl/artykul/11887,bezkarne-parkowanie-na-przystanku</link>
            <guid>https://www.pultuszczak.pl/artykul/11887,bezkarne-parkowanie-na-przystanku</guid>
            <pubDate>Tue, 29 Sep 2026 10:19:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.pultuszczak.pl/data/articles/xga-16x9-bezkarne-parkowanie-na-przystanku-1790670227.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Wyobraźmy sobie, że parkujemy samochód w zatoce autobusowej. Czy łamiemy przepisy? Tak. I nie ma tu znaczenia, czy zostawimy auto na pięć minut, czy na pół godziny. Prawo o ruchu drogowym zabrania zatrzymania pojazdu w odległości mniejszej niż 15 metrów od znaku oznaczającego przystanek, a jeżeli przystanek ma zatokę – na całej długości zatoki. Warto przypomnieć, że zatrzymanie to &quot;unieruchomienie pojazdu trwające do jednej minuty&quot;, a postój trwa dłużej. Skoro więc nie wolno się zatrzymać, tym bardziej nie wolno tam parkować.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>Niebieski znak z autobusem i biały zygzak na jezdni</strong></p><p>Przystanek autobusowy oznacza znak informacyjny (D-15) z właściwym obrazkiem. Przepisy wyraźnie określają, że na odcinku 15 metrów przed tym znakiem nie można się zatrzymywać. No i oczywiście zakaz obejmuje całą zatokę. Jeżeli na jezdni zastosowano linię przystankową, czyli biały zygzak (P-17), sprawa jest jeszcze bardziej oczywista: przepisy mówią wprost, że ta linia wyznacza miejsce przystanku, a zakaz zatrzymywania się innych pojazdów obowiązuje na całej długości tej linii. Krótko mówiąc: zatoka autobusowa nie jest parkingiem dla samochodów osobowych - jest miejscem przeznaczonym wyłącznie do obsługi komunikacji publicznej i ma zapewnić bezpieczeństwo pasażerów.</p><p><strong>A teraz wyobraźmy sobie...</strong></p><p>że parkujemy samochód w zatoce autobusowej na przykład w Warszawie. Co się wydarzy? Mandat i punkt karny są bardzo prawdopodobne, na dobrą sprawę nieuchronne. Na interwencję funkcjonariuszy raczej nie będziemy długo czekać. Jeżeli samochód uciążliwie utrudnia ruch albo stwarza zagrożenie, przepisy przewidują możliwość odholowania na koszt właściciela. Art. 130a Prawa o ruchu drogowym wprost pozwala usunąć pojazd pozostawiony w miejscu, gdzie jest to zabronione, jeżeli utrudnia ruch lub w inny sposób zagraża bezpieczeństwu. W takich przypadkach dyspozycję wydaje Policja albo Straż Miejska.</p><p><strong>A jak jest w Pułtusku?</strong></p><p>Pod koniec czerwca, po zgłoszeniach od naszych Czytelników, wpisaliśmy do Krajowej Mapy Zagrożeń Bezpieczeństwa postój samochodów na oznakowanym przystanku autobusowym przy ul. Jana Pawła II. Policja na swojej stronie informuje, że takie zgłoszenia w KMZB są weryfikowane w ciągu 5 dni, a funkcjonariusze w tym czasie kilkakrotnie sprawdzają wskazane miejsce. Jeżeli zagrożenie zostanie potwierdzone, zgłoszenie otrzymuje odpowiedni status.</p><p>Nasze zgłoszenie po kilku dniach zniknęło z mapy. Trudno to było zrozumieć – bo chyba nasi policjanci nie uznali, że parkowanie osobówek w zatoce przystanku autobusowego jest zgodne z przepisami? Na początku lipca poprosiliśmy więc o komentarz&nbsp; naczelniczkę Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Pułtusku. Otrzymaliśmy informację, że sprawa została przekazana zarządcy drogi – Urzędowi Miejskiemu w Pułtusku – z sugestią wprowadzenia rozwiązań, które wykluczą możliwość takiego parkowania.</p><p><strong>Podsumujmy</strong></p><p>Minął lipiec, minął sierpień, wrzesień dobiega końca. A na miejscu jak każdy może zobaczyć, nic się zmieniło. Samochody nadal spokojnie parkują, niektóre nawet po kilka dni. Nie wiemy, dlaczego Policja nie podejmuje interwencji. Nie wiemy też, dlaczego zarządca drogi od miesięcy nie wprowadził rozwiązania, które skutecznie uporządkowałoby sytuację. Warto przy tym zaznaczyć: w przepisach nie ma wyjątków, nie znajdziemy tam zapisu w stylu "zakazuje się, ale jak autobusy kursują rzadko, to jednak się nie zakazuje..." Czyli można łamać przepisy bezkarnie? Oczywiście nie. Przepisy obowiązują wszystkich tak samo. Jak to możliwe, że ten sam przepis w innym mieście nieuchronnie oznacza mandat i punkty karne, a niekiedy nawet odholowanie samochodu, to dlaczego w Pułtusku problem pozostaje niezauważony przez służby i nierozwiązany przez zarządcę drogi? Obrazek widoczny na zdjęciach już nam wszystkim najwyraźniej "wrósł w krajobraz" do tego stopnia, że przestaliśmy na to zwracać uwagę. A zakaz parkowania na przystankach ustanowiono wyłącznie z jednego powodu: chodzi o bezpieczeństwo podróżujących transportem publicznym.<br>Z<i>CZ&nbsp;<br></i>&nbsp;</p><p>&nbsp;</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:700/304;" src="https://static2.pultuszczak.pl/data/wysiwig/2026/09/29/archiwum.jpg" width="700" height="304"></figure><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Odpowie za znieważenie policjantów]]></title>
            <link>https://www.pultuszczak.pl/artykul/11886,odpowie-za-zniewazenie-policjantow</link>
            <guid>https://www.pultuszczak.pl/artykul/11886,odpowie-za-zniewazenie-policjantow</guid>
            <pubDate>Tue, 29 Sep 2026 10:05:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.pultuszczak.pl/data/articles/xga-16x9-odpowie-za-zniewazenie-policjantow-1790669638.png" type="image/png" medium="image" /><description>W niedziielę, 27 września, w jednym z domów na terenie powiatu pułtuskiego doszło do gwałtownej awantury rodzinnej. Wezwani na miejsce policjanci zastali pobudzonego 56-latka, który zamiast współpracować, wulgarnie ich wyzywał i obrażał. Mężczyzna został zatrzymany. Grozi mu grzywna, ograniczenie wolności albo do roku więzienia.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Do niebezpiecznego incydentu doszło, gdy policjanci zostali wezwani do jednego z domów na terenie powiatu pułtuskiego. Ze zgłoszeń wynikało, że w rodzinie doszło do gwałtownej awantury. Na miejsce skierowany został policyjny patrol. Gdy funkcjonariusze weszli do mieszkania, zastali w nim pobudzonego 56-latka. Mężczyzna nie zamierzał jednak podporządkować się wydawanym poleceniom ani współpracować ze stróżami prawa. Wręcz przeciwnie – obecność policjantów wywołała u niego dodatkową agresję. 56-latek zaczął wulgarnie wyzywać i obrażać interweniujących funkcjonariuszy. Pomimo wielokrotnych wezwań do zachowania zgodnego z prawem i uprzedzeń o konsekwencjach karnych, mężczyzna nie przerywał. W ten sposób dopuścił się przestępstwa znieważenia funkcjonariuszy publicznych podczas pełnienia przez nich obowiązków służbowych.</p><p>Mężczyzna został zatrzymany i przewieziony do komendy, gdzie miał czas na ochłonięcie. Teraz mieszkaniec powiatu pułtuskiego musi liczyć się z poważnymi konsekwencjami prawnymi. Znieważenie policjanta na służbie jest przestępstwem ściganym z urzędu. Zgodnie z Kodeksem karnym, za ten czyn 56-latkowi grozi grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. O jego dalszym losie zadecyduje sąd.</p><p>nadkom. Milena Kopczyńska/PP</p> ]]></content:encoded></item></channel>
</rss>
